Gordon docenia pomoc od Rasha, rozwiewając tym samym jakiekolwiek sugestie o złej krwi pomiędzy nimi:
'Gdy tylko Marcus się ze mną spotkał, pogratulował mi transferu do Barcelony. Szczerze mówiąc, był bardzo pomocny. Próbuję znaleźć dom i bardzo mi w tym pomaga oraz w sprawach związanych z Klubem. Ja nie miałem okazji jeszcze okazji dłużej tam być, ze względu na Mundial, ale Marcus bardzo mi pomógł'.
Na pewno CV kylianka jeśli chodzi o piłkę klubowa jest niepełne, bo brakuje LM czyli największego skalpu. A bez LM ciężko o ZP. No ale 18 trofeów klubowych w wieku 27 lat to nie jest wielki uj
Trofea z Francji w klubowej piłce niewiele znaczą. To tak jakby piłakrz FCB zachwycał się pucharem króla czy innym superkubkiem.
No oczywiście najważniejszych skalpów nie ma. O ile brak LM zdarza się u wielu legend, to chyba brak ZP najbardziej boli kylianka
Nie kojarzę elitarnego zawodnika (lidera drużyny) który nie ma ani tego i tego
Chyba tylko zlatan przychodzi mi na myśl
Zlatan, Buffon, Kane, Totti, Batistuta, Van Nistelroy itd. Trochę ich było
Najwiekszy błąd Mbappe to odmowa przejścia do Realu w 2017. Miałby już kilka LM i ZP. Najpierw zmarnował swój prime we Francji a pozniej przyszedł do dysfunkcyjnego Realu ze schylkowym Perezem.
''A ja tak kochałam Niemcy...' — to ostatnie słowa Mildred Harnack wypowiedziane 16 lutego 1943 roku, chwilę przed położeniem głowy na gilotynie w więzieniu Plötzensee. Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.
Mildred Fish przyjechała do Niemiec w 1929 roku. Miała wymarzoną pracę na uniwersytecie, ukochanego męża Arvida i wierzyła, że życie jest piękne. „Życie jest dobre” – pisała do matki.
30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem. Świat Mildred runął.
Z przerażeniem patrzyła, jak nazistowskie barbarzyństwo zalewa Berlin. Zamiast uciekać – postanowiła walczyć.
W swoim mieszkaniu organizowała podziemne spotkania. Powstała siatka około 150 osób – intelektualistów, artystów, urzędników, żołnierzy. Wszyscy chcieli jednego: obalić Hitlera.
Gdy wybuchła wojna, Mildred i Arvid zaczęli szpiegować dla aliantów. Przekazali Sowietom i Amerykanom ponad 500 raportów – o gospodarce Rzeszy, tajnych umowach, nowej broni, a nawet o planowanej inwazji na ZSRR.
Gestapo nazwało ich siatkę „Czerwoną Orkiestrą” (Rote Kapelle).
Wrzesień 1942 roku. Gestapo przechwytuje zaszyfrowane depesze. Aresztowania następują błyskawicznie. Arvida wieszają 22 grudnia 1942 roku w więzieniu Plötzensee.
Mildred początkowo dostaje wyrok 6 lat więzienia. Adolf Hitler wpada w szał. Osobiście unieważnia wyrok – chce jej śmierci.
W styczniu 1943 roku toczy się ponowny proces. Werdykt: kara śmierci przez ścięcie.
16 lutego 1943 roku, tuż przed położeniem głowy na gilotynie, Mildred wypowiada ostatnie słowa:
„A ja tak kochałam Niemcy...”
Ironia losu: Amerykanka, która pokochała ten kraj, zginęła z jego rąk – na rozkaz szaleńca, którego do końca zwalczała.
Miała 40 lat. Jej ciało oddano do badań anatomicznych – to był ostatni akt pogardy.
Po wojnie przez dekady była zapomniana. Zimna wojna uczyniła z niej sowiecką agentkę, a nie bohaterkę antyfaszystowskiego oporu. Dziś w Berlinie jest szkoła jej imienia i ulica Mildred-Harnack-Straße.
Ale jej prawdziwy pomnik to słowa wypowiedziane na sekundę przed śmiercią. Miłość do kraju, który przestał być jej domem – i odwaga, by walczyć z nim, gdy stał się złem.
Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.'
Ciekawe ilu jeszcze takich wciąż zapomnianych bohaterów jest.
Ale kapelmistrzem tej orkiestry był polski żyd Leopold tepper.
Jak będę miał chwilę to poszperam.
Chyba i Wołoszański w swoich programach o nim wspomniał
''A ja tak kochałam Niemcy...' — to ostatnie słowa Mildred Harnack wypowiedziane 16 lutego 1943 roku, chwilę przed położeniem głowy na gilotynie w więzieniu Plötzensee. Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.
Mildred Fish przyjechała do Niemiec w 1929 roku. Miała wymarzoną pracę na uniwersytecie, ukochanego męża Arvida i wierzyła, że życie jest piękne. „Życie jest dobre” – pisała do matki.
30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem. Świat Mildred runął.
Z przerażeniem patrzyła, jak nazistowskie barbarzyństwo zalewa Berlin. Zamiast uciekać – postanowiła walczyć.
W swoim mieszkaniu organizowała podziemne spotkania. Powstała siatka około 150 osób – intelektualistów, artystów, urzędników, żołnierzy. Wszyscy chcieli jednego: obalić Hitlera.
Gdy wybuchła wojna, Mildred i Arvid zaczęli szpiegować dla aliantów. Przekazali Sowietom i Amerykanom ponad 500 raportów – o gospodarce Rzeszy, tajnych umowach, nowej broni, a nawet o planowanej inwazji na ZSRR.
Gestapo nazwało ich siatkę „Czerwoną Orkiestrą” (Rote Kapelle).
Wrzesień 1942 roku. Gestapo przechwytuje zaszyfrowane depesze. Aresztowania następują błyskawicznie. Arvida wieszają 22 grudnia 1942 roku w więzieniu Plötzensee.
Mildred początkowo dostaje wyrok 6 lat więzienia. Adolf Hitler wpada w szał. Osobiście unieważnia wyrok – chce jej śmierci.
W styczniu 1943 roku toczy się ponowny proces. Werdykt: kara śmierci przez ścięcie.
16 lutego 1943 roku, tuż przed położeniem głowy na gilotynie, Mildred wypowiada ostatnie słowa:
„A ja tak kochałam Niemcy...”
Ironia losu: Amerykanka, która pokochała ten kraj, zginęła z jego rąk – na rozkaz szaleńca, którego do końca zwalczała.
Miała 40 lat. Jej ciało oddano do badań anatomicznych – to był ostatni akt pogardy.
Po wojnie przez dekady była zapomniana. Zimna wojna uczyniła z niej sowiecką agentkę, a nie bohaterkę antyfaszystowskiego oporu. Dziś w Berlinie jest szkoła jej imienia i ulica Mildred-Harnack-Straße.
Ale jej prawdziwy pomnik to słowa wypowiedziane na sekundę przed śmiercią. Miłość do kraju, który przestał być jej domem – i odwaga, by walczyć z nim, gdy stał się złem.
Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.'
Ciekawe ilu jeszcze takich wciąż zapomnianych bohaterów jest.
A co to za wybielanie Niemców? ;) zaraz się okaże że hitler to jakiś kosmita był ;)
Mbappe czy się to komuś podoba czy nie, wymaże wszystkie rekordy na mundialu.
Dlatego że najzwyczajniej jest wielkim piłkarzem, który już raz wzniósł puchar świata i będę mocno zaskoczony jeśli nie zrobi tego ponownie.
Napisanie choćby tysiąc razy o francuskim sprinterze nie sprawi, że ktokolwiek choćby trochę znający się na piłce, nie będzie w stanie docenić jego klasy jako wielkiego piłkarza.
Już widzę te marne próby depresjonowania jego rekordów, zwłaszcza że odbierze je Messiemu, co jest tylko kwestią czasu.
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
zasadniczo się zgadzam ze wszystkim co napisałeś. Należy dodać tylko drobne didaskalia - kolejne powiększenia turnieju mistrzowskiego skutkują tym, że obecni piłkarze mają dużo więcej szans na gole (słabsi rywale + więcej meczów), więc dawne rekordy nie powinny być porównywane z obecnymi. Ronaldo czy Klose, nie mówiąc o Lacie czy Pele, mieli po prostu trudniej. Tyczy się to też Messiego oczywiście, ale przewaga Kyliana czy Haalanda jest taka, że są młodsi.
Oczywiście, że można się zżymać na to, że Francja ma tyle talentu i wszystko, by podtrzymać swoją dominację co najmniej jeszcze za 4 lata - ale to są okoliczności obiektywne, trudno mieć pretensje do Mbappe czy Messiego, że mają łatwiej niż np. taki Lewandowski.
cesarz napisał/a
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
ja wierzę w Hiszpanię i Yamala. To chyba jedyny zespół, który może zatrzymać tę francuską armię.
Argentyna już 2 razy oszukała przeznaczenie i się prześlizgnęła, Szwajcarię może ograją i doczłapią się do półfinału, ale jak dla mnie tam będzie kres ich drogi, niezależnie od tego, czy czekać tam będzie Anglia czy Norwegia. Aczkolwiek nie zmartwię się, jeśli się pomylę i wyjdę na piłkarskiego ignoranta.
Równie dobrze za 4 lata blisko 32 letni Mbapepe przeorany przez Mourinho może być po drugiej stronie rzeki.
""A ja tak kochałam Niemcy..." — to ostatnie słowa Mildred Harnack wypowiedziane 16 lutego 1943 roku, chwilę przed położeniem głowy na gilotynie w więzieniu Plötzensee. Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.
Mildred Fish przyjechała do Niemiec w 1929 roku. Miała wymarzoną pracę na uniwersytecie, ukochanego męża Arvida i wierzyła, że życie jest piękne. „Życie jest dobre” – pisała do matki.
30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem. Świat Mildred runął.
Z przerażeniem patrzyła, jak nazistowskie barbarzyństwo zalewa Berlin. Zamiast uciekać – postanowiła walczyć.
W swoim mieszkaniu organizowała podziemne spotkania. Powstała siatka około 150 osób – intelektualistów, artystów, urzędników, żołnierzy. Wszyscy chcieli jednego: obalić Hitlera.
Gdy wybuchła wojna, Mildred i Arvid zaczęli szpiegować dla aliantów. Przekazali Sowietom i Amerykanom ponad 500 raportów – o gospodarce Rzeszy, tajnych umowach, nowej broni, a nawet o planowanej inwazji na ZSRR.
Gestapo nazwało ich siatkę „Czerwoną Orkiestrą” (Rote Kapelle).
Wrzesień 1942 roku. Gestapo przechwytuje zaszyfrowane depesze. Aresztowania następują błyskawicznie. Arvida wieszają 22 grudnia 1942 roku w więzieniu Plötzensee.
Mildred początkowo dostaje wyrok 6 lat więzienia. Adolf Hitler wpada w szał. Osobiście unieważnia wyrok – chce jej śmierci.
W styczniu 1943 roku toczy się ponowny proces. Werdykt: kara śmierci przez ścięcie.
16 lutego 1943 roku, tuż przed położeniem głowy na gilotynie, Mildred wypowiada ostatnie słowa:
„A ja tak kochałam Niemcy...”
Ironia losu: Amerykanka, która pokochała ten kraj, zginęła z jego rąk – na rozkaz szaleńca, którego do końca zwalczała.
Miała 40 lat. Jej ciało oddano do badań anatomicznych – to był ostatni akt pogardy.
Po wojnie przez dekady była zapomniana. Zimna wojna uczyniła z niej sowiecką agentkę, a nie bohaterkę antyfaszystowskiego oporu. Dziś w Berlinie jest szkoła jej imienia i ulica Mildred-Harnack-Straße.
Ale jej prawdziwy pomnik to słowa wypowiedziane na sekundę przed śmiercią. Miłość do kraju, który przestał być jej domem – i odwaga, by walczyć z nim, gdy stał się złem.
Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki."
Ciekawe ilu jeszcze takich wciąż zapomnianych bohaterów jest.
Mbappe czy się to komuś podoba czy nie, wymaże wszystkie rekordy na mundialu.
Dlatego że najzwyczajniej jest wielkim piłkarzem, który już raz wzniósł puchar świata i będę mocno zaskoczony jeśli nie zrobi tego ponownie.
Napisanie choćby tysiąc razy o francuskim sprinterze nie sprawi, że ktokolwiek choćby trochę znający się na piłce, nie będzie w stanie docenić jego klasy jako wielkiego piłkarza.
Już widzę te marne próby depresjonowania jego rekordów, zwłaszcza że odbierze je Messiemu, co jest tylko kwestią czasu.
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
zasadniczo się zgadzam ze wszystkim co napisałeś. Należy dodać tylko drobne didaskalia - kolejne powiększenia turnieju mistrzowskiego skutkują tym, że obecni piłkarze mają dużo więcej szans na gole (słabsi rywale + więcej meczów), więc dawne rekordy nie powinny być porównywane z obecnymi. Ronaldo czy Klose, nie mówiąc o Lacie czy Pele, mieli po prostu trudniej. Tyczy się to też Messiego oczywiście, ale przewaga Kyliana czy Haalanda jest taka, że są młodsi.
Oczywiście, że można się zżymać na to, że Francja ma tyle talentu i wszystko, by podtrzymać swoją dominację co najmniej jeszcze za 4 lata - ale to są okoliczności obiektywne, trudno mieć pretensje do Mbappe czy Messiego, że mają łatwiej niż np. taki Lewandowski.
cesarz napisał/a
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
ja wierzę w Hiszpanię i Yamala. To chyba jedyny zespół, który może zatrzymać tę francuską armię.
Argentyna już 2 razy oszukała przeznaczenie i się prześlizgnęła, Szwajcarię może ograją i doczłapią się do półfinału, ale jak dla mnie tam będzie kres ich drogi, niezależnie od tego, czy czekać tam będzie Anglia czy Norwegia. Aczkolwiek nie zmartwię się, jeśli się pomylę i wyjdę na piłkarskiego ignoranta.
Mbappe czy się to komuś podoba czy nie, wymaże wszystkie rekordy na mundialu.
Dlatego że najzwyczajniej jest wielkim piłkarzem, który już raz wzniósł puchar świata i będę mocno zaskoczony jeśli nie zrobi tego ponownie.
Napisanie choćby tysiąc razy o francuskim sprinterze nie sprawi, że ktokolwiek choćby trochę znający się na piłce, nie będzie w stanie docenić jego klasy jako wielkiego piłkarza.
Już widzę te marne próby depresjonowania jego rekordów, zwłaszcza że odbierze je Messiemu, co jest tylko kwestią czasu.
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
Pierwsza polska farma wiatrowa zaczęła dostarczać prąd do systemu energetycznego. Na razie trwają rozruchy, ale na jesieni zostanie ukończona i zacznie działać w pełnym zakresie:
niesamowite jest to, ze Leo jedną nogą na emeryturze idzie łeb w łeb z Mbappe w prime. Mbop sobie tego w najczarniejszych snach nie wyobrażał XD
Nie sądzę, żeby Kylian miał jakąś spinę w temacie Messiego. Co innego czeladnik z Madery, ten pewnie pojechałby na następny mundial jakby wiek pozwalał.
Kylian ma jeszcze dwa mundiale na przegonienie Leo, myślę że ma mega luzik bo to formalność
CR pewnie jest szczęśliwy że dogonił Grzegorza Lato
Natomiast rywalizacja o to kto wygra drugi mundial na pewno jest historyczna, bo jedynym piłkarzem w historii który wygrał 2 mundiale jako lider drużyny był pele, co mu dało tytuł ,,króla futbolu”
nie no bez jaj w 2018 Mbappe nie był zadnym liderem kadry, to był młody skrzydłowy na którym nie było zadnej presji
Liderem nie był, ale 4 gole strzelił. Chorwacji, dwa argentynie i Peru. Niezle jak na dzieciaka
Gość jest ewenementem, nie ma co gadać. Natomiast trzeba pamiętać jakich kolegów ma w kadrze. Bez nich zapewne wyglądałoby to inaczej.
Na pewno ogromną rysą na jego karierze jest fakt, że PSG największe sukcesy zaczęło odnosić bezpośrednio po jego odejściu. Na ten moment jego dorobek pucharowy u białych jest totalnie mizerny. Oczywiście ma jeszcze kilka lat żeby to zmienić, ale mam nadzieję, że nie wskóra za wiele.
Znakomity zawodnik, ale indywidualista. No i te paskudne wymuszanie karnych... Dla mnie to on już spokojnie może być nominowany do tytułu nurka.
No messi bez swoich kolegów też by nie wygrywał, co to za argument ?
Co do ,,skazy” to też głupi argument, obarczanie zawodnika ,,odpowiedzialnością” za sukcesy innej drużyny
My wypieprzylismy Leo i rok później byliśmy mistrzem Hiszpani z 10 pkt przewagi nad Madrytem, a z Leo raptem 3 miejsce w ostatnim sezonie, wczesniej drugie.
PSG też wygrało swoją pierwszą LM chwilę po wyrzuceniu Leo :) odszedł raptem rok wcześniej niż mbappe
Na pewno CV kylianka jeśli chodzi o piłkę klubowa jest niepełne, bo brakuje LM czyli największego skalpu. A bez LM ciężko o ZP. No ale 18 trofeów klubowych w wieku 27 lat to nie jest wielki uj
Piłka to sport zespołowy, ale chciałbym zobaczyć jak Kylian prowadzi do finału Mundialu Biglie, Rojo, Palacio, Zabalete, Gago i Higuaina bez formy. Finału, który wygrywają Niemcy po kosmicznym druku, gdy Rizzoli nie wyrzucił Howedesa za brutalne wrjście po którym powinien dostać 100% czerwoną kartke, która ustawiłaby mecz pod Argentyne. To mogłoby być zabawne jakie chłop by fikołki robił w tej kadrze bez zdobywców Złotych Piłek i topowych graczy świata na każdej pozycji :)
Jacyś katole oskarżają Nowacką o wyrzucenie z polskich szkół 4500 katechetów.
Nie ma lepszego komplementu dla niej,prawda?
Ciekawe jak ich wolny rynek pracy zweryfikuje :>.
Jeszcze tylko ok 27 000 i bedzie mozna wypic za sukces. To utrzymywanie aparatu KK i armii wyborcow PiS wkurza chyba jeszcze mocniej niz transfer kasy do kieszni "gornikow".
Najlepsze jest to, że któryś polityk PiS powiedział w chwili szczerości, że ta umowa społeczna miała być ściemą pod UE, ale zmienił się rząd i potraktował ją poważnie :D
Ta umowa to kon trojanski zostawiony przez PiS.
Z jednej strony - utrzymanie kosmicznych przywilejow i mozliwosci dojenia panstwa do 2050 dla "swojej grupy" wyborcow
Z drugiej - jak sie spoleczenstwo kiedys w koncu wscieknie to zawsze moga powiedziec , ze wlasnie negocjiwali to "taktycznie", ale przeciez nie podpisali. Wiec to KO odpowiada za utrzymanie tej dojnej krowy tak dlugi.
Z trzeciej - jesliby akurat jakims cudem narracja o "czarnym zlocie" znowu zaczela żreć, to mozna wypuscic gornikow na ulice w protescie przeciwko demontażowi polskiego przemyslu wydobywczego.
Majsterszyk :)
Na pewno CV kylianka jeśli chodzi o piłkę klubowa jest niepełne, bo brakuje LM czyli największego skalpu. A bez LM ciężko o ZP. No ale 18 trofeów klubowych w wieku 27 lat to nie jest wielki uj
Trofea z Francji w klubowej piłce niewiele znaczą. To tak jakby piłakrz FCB zachwycał się pucharem króla czy innym superkubkiem.
No oczywiście najważniejszych skalpów nie ma. O ile brak LM zdarza się u wielu legend, to chyba brak ZP najbardziej boli kylianka
Nie kojarzę elitarnego zawodnika (lidera drużyny) który nie ma ani tego i tego
Chyba tylko zlatan przychodzi mi na myśl
Zlatan, Buffon, Kane, Totti, Batistuta, Van Nistelroy itd. Trochę ich było
'Gdy tylko Marcus się ze mną spotkał, pogratulował mi transferu do Barcelony. Szczerze mówiąc, był bardzo pomocny. Próbuję znaleźć dom i bardzo mi w tym pomaga oraz w sprawach związanych z Klubem. Ja nie miałem okazji jeszcze okazji dłużej tam być, ze względu na Mundial, ale Marcus bardzo mi pomógł'.
Trofea z Francji w klubowej piłce niewiele znaczą. To tak jakby piłakrz FCB zachwycał się pucharem króla czy innym superkubkiem.
No oczywiście najważniejszych skalpów nie ma. O ile brak LM zdarza się u wielu legend, to chyba brak ZP najbardziej boli kylianka
Nie kojarzę elitarnego zawodnika (lidera drużyny) który nie ma ani tego i tego
Chyba tylko zlatan przychodzi mi na myśl
Zlatan, Buffon, Kane, Totti, Batistuta, Van Nistelroy itd. Trochę ich było
Henry który powinien mieć co najmniej 2.
Mildred Fish przyjechała do Niemiec w 1929 roku. Miała wymarzoną pracę na uniwersytecie, ukochanego męża Arvida i wierzyła, że życie jest piękne. „Życie jest dobre” – pisała do matki.
30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem. Świat Mildred runął.
Z przerażeniem patrzyła, jak nazistowskie barbarzyństwo zalewa Berlin. Zamiast uciekać – postanowiła walczyć.
W swoim mieszkaniu organizowała podziemne spotkania. Powstała siatka około 150 osób – intelektualistów, artystów, urzędników, żołnierzy. Wszyscy chcieli jednego: obalić Hitlera.
Gdy wybuchła wojna, Mildred i Arvid zaczęli szpiegować dla aliantów. Przekazali Sowietom i Amerykanom ponad 500 raportów – o gospodarce Rzeszy, tajnych umowach, nowej broni, a nawet o planowanej inwazji na ZSRR.
Gestapo nazwało ich siatkę „Czerwoną Orkiestrą” (Rote Kapelle).
Wrzesień 1942 roku. Gestapo przechwytuje zaszyfrowane depesze. Aresztowania następują błyskawicznie. Arvida wieszają 22 grudnia 1942 roku w więzieniu Plötzensee.
Mildred początkowo dostaje wyrok 6 lat więzienia. Adolf Hitler wpada w szał. Osobiście unieważnia wyrok – chce jej śmierci.
W styczniu 1943 roku toczy się ponowny proces. Werdykt: kara śmierci przez ścięcie.
16 lutego 1943 roku, tuż przed położeniem głowy na gilotynie, Mildred wypowiada ostatnie słowa:
„A ja tak kochałam Niemcy...”
Ironia losu: Amerykanka, która pokochała ten kraj, zginęła z jego rąk – na rozkaz szaleńca, którego do końca zwalczała.
Miała 40 lat. Jej ciało oddano do badań anatomicznych – to był ostatni akt pogardy.
Po wojnie przez dekady była zapomniana. Zimna wojna uczyniła z niej sowiecką agentkę, a nie bohaterkę antyfaszystowskiego oporu. Dziś w Berlinie jest szkoła jej imienia i ulica Mildred-Harnack-Straße.
Ale jej prawdziwy pomnik to słowa wypowiedziane na sekundę przed śmiercią. Miłość do kraju, który przestał być jej domem – i odwaga, by walczyć z nim, gdy stał się złem.
Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.'
Ciekawe ilu jeszcze takich wciąż zapomnianych bohaterów jest.
Ale kapelmistrzem tej orkiestry był polski żyd Leopold tepper.
Jak będę miał chwilę to poszperam.
Chyba i Wołoszański w swoich programach o nim wspomniał
Tamten czas szpiegów to przecudne opowieści.
Mildred Fish przyjechała do Niemiec w 1929 roku. Miała wymarzoną pracę na uniwersytecie, ukochanego męża Arvida i wierzyła, że życie jest piękne. „Życie jest dobre” – pisała do matki.
30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem. Świat Mildred runął.
Z przerażeniem patrzyła, jak nazistowskie barbarzyństwo zalewa Berlin. Zamiast uciekać – postanowiła walczyć.
W swoim mieszkaniu organizowała podziemne spotkania. Powstała siatka około 150 osób – intelektualistów, artystów, urzędników, żołnierzy. Wszyscy chcieli jednego: obalić Hitlera.
Gdy wybuchła wojna, Mildred i Arvid zaczęli szpiegować dla aliantów. Przekazali Sowietom i Amerykanom ponad 500 raportów – o gospodarce Rzeszy, tajnych umowach, nowej broni, a nawet o planowanej inwazji na ZSRR.
Gestapo nazwało ich siatkę „Czerwoną Orkiestrą” (Rote Kapelle).
Wrzesień 1942 roku. Gestapo przechwytuje zaszyfrowane depesze. Aresztowania następują błyskawicznie. Arvida wieszają 22 grudnia 1942 roku w więzieniu Plötzensee.
Mildred początkowo dostaje wyrok 6 lat więzienia. Adolf Hitler wpada w szał. Osobiście unieważnia wyrok – chce jej śmierci.
W styczniu 1943 roku toczy się ponowny proces. Werdykt: kara śmierci przez ścięcie.
16 lutego 1943 roku, tuż przed położeniem głowy na gilotynie, Mildred wypowiada ostatnie słowa:
„A ja tak kochałam Niemcy...”
Ironia losu: Amerykanka, która pokochała ten kraj, zginęła z jego rąk – na rozkaz szaleńca, którego do końca zwalczała.
Miała 40 lat. Jej ciało oddano do badań anatomicznych – to był ostatni akt pogardy.
Po wojnie przez dekady była zapomniana. Zimna wojna uczyniła z niej sowiecką agentkę, a nie bohaterkę antyfaszystowskiego oporu. Dziś w Berlinie jest szkoła jej imienia i ulica Mildred-Harnack-Straße.
Ale jej prawdziwy pomnik to słowa wypowiedziane na sekundę przed śmiercią. Miłość do kraju, który przestał być jej domem – i odwaga, by walczyć z nim, gdy stał się złem.
Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki.'
Ciekawe ilu jeszcze takich wciąż zapomnianych bohaterów jest.
A co to za wybielanie Niemców? ;) zaraz się okaże że hitler to jakiś kosmita był ;)
[Zobacz link]
Nie jestem optymistą jeśli chodzi o wyrok II instancji, ale może zdarzy się cud związany z nieprawidłowościami dotyczącymi patentu na szczepionki.
Do spółki z von den Leyen
A wszystkie leki Pfizera, które da się w prosty sposób zastąpić innymi, powinny wypaść z listy leków refundowanych.
Spodziewam się jednak, że Mourinho bedzie orał Mbappe kilka miesięcy, góra pół roku ;)
[Zobacz link]
Nie jestem optymistą jeśli chodzi o wyrok II instancji, ale może zdarzy się cud związany z nieprawidłowościami dotyczącymi patentu na szczepionki.
Dlatego że najzwyczajniej jest wielkim piłkarzem, który już raz wzniósł puchar świata i będę mocno zaskoczony jeśli nie zrobi tego ponownie.
Napisanie choćby tysiąc razy o francuskim sprinterze nie sprawi, że ktokolwiek choćby trochę znający się na piłce, nie będzie w stanie docenić jego klasy jako wielkiego piłkarza.
Już widzę te marne próby depresjonowania jego rekordów, zwłaszcza że odbierze je Messiemu, co jest tylko kwestią czasu.
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
zasadniczo się zgadzam ze wszystkim co napisałeś. Należy dodać tylko drobne didaskalia - kolejne powiększenia turnieju mistrzowskiego skutkują tym, że obecni piłkarze mają dużo więcej szans na gole (słabsi rywale + więcej meczów), więc dawne rekordy nie powinny być porównywane z obecnymi. Ronaldo czy Klose, nie mówiąc o Lacie czy Pele, mieli po prostu trudniej. Tyczy się to też Messiego oczywiście, ale przewaga Kyliana czy Haalanda jest taka, że są młodsi.
Oczywiście, że można się zżymać na to, że Francja ma tyle talentu i wszystko, by podtrzymać swoją dominację co najmniej jeszcze za 4 lata - ale to są okoliczności obiektywne, trudno mieć pretensje do Mbappe czy Messiego, że mają łatwiej niż np. taki Lewandowski.
ja wierzę w Hiszpanię i Yamala. To chyba jedyny zespół, który może zatrzymać tę francuską armię.
Argentyna już 2 razy oszukała przeznaczenie i się prześlizgnęła, Szwajcarię może ograją i doczłapią się do półfinału, ale jak dla mnie tam będzie kres ich drogi, niezależnie od tego, czy czekać tam będzie Anglia czy Norwegia. Aczkolwiek nie zmartwię się, jeśli się pomylę i wyjdę na piłkarskiego ignoranta.
Równie dobrze za 4 lata blisko 32 letni Mbapepe przeorany przez Mourinho może być po drugiej stronie rzeki.
Mildred Fish przyjechała do Niemiec w 1929 roku. Miała wymarzoną pracę na uniwersytecie, ukochanego męża Arvida i wierzyła, że życie jest piękne. „Życie jest dobre” – pisała do matki.
30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem. Świat Mildred runął.
Z przerażeniem patrzyła, jak nazistowskie barbarzyństwo zalewa Berlin. Zamiast uciekać – postanowiła walczyć.
W swoim mieszkaniu organizowała podziemne spotkania. Powstała siatka około 150 osób – intelektualistów, artystów, urzędników, żołnierzy. Wszyscy chcieli jednego: obalić Hitlera.
Gdy wybuchła wojna, Mildred i Arvid zaczęli szpiegować dla aliantów. Przekazali Sowietom i Amerykanom ponad 500 raportów – o gospodarce Rzeszy, tajnych umowach, nowej broni, a nawet o planowanej inwazji na ZSRR.
Gestapo nazwało ich siatkę „Czerwoną Orkiestrą” (Rote Kapelle).
Wrzesień 1942 roku. Gestapo przechwytuje zaszyfrowane depesze. Aresztowania następują błyskawicznie. Arvida wieszają 22 grudnia 1942 roku w więzieniu Plötzensee.
Mildred początkowo dostaje wyrok 6 lat więzienia. Adolf Hitler wpada w szał. Osobiście unieważnia wyrok – chce jej śmierci.
W styczniu 1943 roku toczy się ponowny proces. Werdykt: kara śmierci przez ścięcie.
16 lutego 1943 roku, tuż przed położeniem głowy na gilotynie, Mildred wypowiada ostatnie słowa:
„A ja tak kochałam Niemcy...”
Ironia losu: Amerykanka, która pokochała ten kraj, zginęła z jego rąk – na rozkaz szaleńca, którego do końca zwalczała.
Miała 40 lat. Jej ciało oddano do badań anatomicznych – to był ostatni akt pogardy.
Po wojnie przez dekady była zapomniana. Zimna wojna uczyniła z niej sowiecką agentkę, a nie bohaterkę antyfaszystowskiego oporu. Dziś w Berlinie jest szkoła jej imienia i ulica Mildred-Harnack-Straße.
Ale jej prawdziwy pomnik to słowa wypowiedziane na sekundę przed śmiercią. Miłość do kraju, który przestał być jej domem – i odwaga, by walczyć z nim, gdy stał się złem.
Jedyna Amerykanka stracona na osobisty rozkaz Hitlera. Kobieta, która kochała Niemcy – i zginęła z ich ręki."
Ciekawe ilu jeszcze takich wciąż zapomnianych bohaterów jest.
Dlatego że najzwyczajniej jest wielkim piłkarzem, który już raz wzniósł puchar świata i będę mocno zaskoczony jeśli nie zrobi tego ponownie.
Napisanie choćby tysiąc razy o francuskim sprinterze nie sprawi, że ktokolwiek choćby trochę znający się na piłce, nie będzie w stanie docenić jego klasy jako wielkiego piłkarza.
Już widzę te marne próby depresjonowania jego rekordów, zwłaszcza że odbierze je Messiemu, co jest tylko kwestią czasu.
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
zasadniczo się zgadzam ze wszystkim co napisałeś. Należy dodać tylko drobne didaskalia - kolejne powiększenia turnieju mistrzowskiego skutkują tym, że obecni piłkarze mają dużo więcej szans na gole (słabsi rywale + więcej meczów), więc dawne rekordy nie powinny być porównywane z obecnymi. Ronaldo czy Klose, nie mówiąc o Lacie czy Pele, mieli po prostu trudniej. Tyczy się to też Messiego oczywiście, ale przewaga Kyliana czy Haalanda jest taka, że są młodsi.
Oczywiście, że można się zżymać na to, że Francja ma tyle talentu i wszystko, by podtrzymać swoją dominację co najmniej jeszcze za 4 lata - ale to są okoliczności obiektywne, trudno mieć pretensje do Mbappe czy Messiego, że mają łatwiej niż np. taki Lewandowski.
ja wierzę w Hiszpanię i Yamala. To chyba jedyny zespół, który może zatrzymać tę francuską armię.
Argentyna już 2 razy oszukała przeznaczenie i się prześlizgnęła, Szwajcarię może ograją i doczłapią się do półfinału, ale jak dla mnie tam będzie kres ich drogi, niezależnie od tego, czy czekać tam będzie Anglia czy Norwegia. Aczkolwiek nie zmartwię się, jeśli się pomylę i wyjdę na piłkarskiego ignoranta.
2 w 1 deprecjonowanie rekordow Mbappe, ktore beda depresjonowac Rafika :P
Dlatego że najzwyczajniej jest wielkim piłkarzem, który już raz wzniósł puchar świata i będę mocno zaskoczony jeśli nie zrobi tego ponownie.
Napisanie choćby tysiąc razy o francuskim sprinterze nie sprawi, że ktokolwiek choćby trochę znający się na piłce, nie będzie w stanie docenić jego klasy jako wielkiego piłkarza.
Już widzę te marne próby depresjonowania jego rekordów, zwłaszcza że odbierze je Messiemu, co jest tylko kwestią czasu.
Liczę jednak, że jeszcze raz Messi z Argentyną utrze żółwiowi nosa, choć nie wiem czy moje nerwy są gotowe na powtórkę finału z Kataru 2022.
Były poseł PiS, który startował też z list Konfy, Kukiz i PSL... A potem się niektórzy oburzają, że prawica jest oskarżana o sprzyjanie Rosji.
[Zobacz link]
Czekam na obrazy krwawiących boćków, rozpiętych na duńskich wiatrakach z wizji @Fenrir
Nie sądzę, żeby Kylian miał jakąś spinę w temacie Messiego. Co innego czeladnik z Madery, ten pewnie pojechałby na następny mundial jakby wiek pozwalał.
Kylian ma jeszcze dwa mundiale na przegonienie Leo, myślę że ma mega luzik bo to formalność
CR pewnie jest szczęśliwy że dogonił Grzegorza Lato
Natomiast rywalizacja o to kto wygra drugi mundial na pewno jest historyczna, bo jedynym piłkarzem w historii który wygrał 2 mundiale jako lider drużyny był pele, co mu dało tytuł ,,króla futbolu”
nie no bez jaj w 2018 Mbappe nie był zadnym liderem kadry, to był młody skrzydłowy na którym nie było zadnej presji
Liderem nie był, ale 4 gole strzelił. Chorwacji, dwa argentynie i Peru. Niezle jak na dzieciaka
Gość jest ewenementem, nie ma co gadać. Natomiast trzeba pamiętać jakich kolegów ma w kadrze. Bez nich zapewne wyglądałoby to inaczej.
Na pewno ogromną rysą na jego karierze jest fakt, że PSG największe sukcesy zaczęło odnosić bezpośrednio po jego odejściu. Na ten moment jego dorobek pucharowy u białych jest totalnie mizerny. Oczywiście ma jeszcze kilka lat żeby to zmienić, ale mam nadzieję, że nie wskóra za wiele.
Znakomity zawodnik, ale indywidualista. No i te paskudne wymuszanie karnych... Dla mnie to on już spokojnie może być nominowany do tytułu nurka.
No messi bez swoich kolegów też by nie wygrywał, co to za argument ?
Co do ,,skazy” to też głupi argument, obarczanie zawodnika ,,odpowiedzialnością” za sukcesy innej drużyny
My wypieprzylismy Leo i rok później byliśmy mistrzem Hiszpani z 10 pkt przewagi nad Madrytem, a z Leo raptem 3 miejsce w ostatnim sezonie, wczesniej drugie.
PSG też wygrało swoją pierwszą LM chwilę po wyrzuceniu Leo :) odszedł raptem rok wcześniej niż mbappe
Na pewno CV kylianka jeśli chodzi o piłkę klubowa jest niepełne, bo brakuje LM czyli największego skalpu. A bez LM ciężko o ZP. No ale 18 trofeów klubowych w wieku 27 lat to nie jest wielki uj
Piłka to sport zespołowy, ale chciałbym zobaczyć jak Kylian prowadzi do finału Mundialu Biglie, Rojo, Palacio, Zabalete, Gago i Higuaina bez formy. Finału, który wygrywają Niemcy po kosmicznym druku, gdy Rizzoli nie wyrzucił Howedesa za brutalne wrjście po którym powinien dostać 100% czerwoną kartke, która ustawiłaby mecz pod Argentyne. To mogłoby być zabawne jakie chłop by fikołki robił w tej kadrze bez zdobywców Złotych Piłek i topowych graczy świata na każdej pozycji :)
Nie ma lepszego komplementu dla niej,prawda?
Ciekawe jak ich wolny rynek pracy zweryfikuje :>.
Jeszcze tylko ok 27 000 i bedzie mozna wypic za sukces. To utrzymywanie aparatu KK i armii wyborcow PiS wkurza chyba jeszcze mocniej niz transfer kasy do kieszni "gornikow".
Ta umowa to kon trojanski zostawiony przez PiS.
Z jednej strony - utrzymanie kosmicznych przywilejow i mozliwosci dojenia panstwa do 2050 dla "swojej grupy" wyborcow
Z drugiej - jak sie spoleczenstwo kiedys w koncu wscieknie to zawsze moga powiedziec , ze wlasnie negocjiwali to "taktycznie", ale przeciez nie podpisali. Wiec to KO odpowiada za utrzymanie tej dojnej krowy tak dlugi.
Z trzeciej - jesliby akurat jakims cudem narracja o "czarnym zlocie" znowu zaczela żreć, to mozna wypuscic gornikow na ulice w protescie przeciwko demontażowi polskiego przemyslu wydobywczego.
Majsterszyk :)
Trofea z Francji w klubowej piłce niewiele znaczą. To tak jakby piłakrz FCB zachwycał się pucharem króla czy innym superkubkiem.
No oczywiście najważniejszych skalpów nie ma. O ile brak LM zdarza się u wielu legend, to chyba brak ZP najbardziej boli kylianka
Nie kojarzę elitarnego zawodnika (lidera drużyny) który nie ma ani tego i tego
Chyba tylko zlatan przychodzi mi na myśl
Zlatan, Buffon, Kane, Totti, Batistuta, Van Nistelroy itd. Trochę ich było