|
"Barcelona's football shouldn't be watched with the eyes but with the soul. To see this team play is a delight for all." Alfredo Di Stefano |
|
Bój globalny 9.03.2010r. 09:28 autor: gelex Jedną z pierwszych rzeczy jakie Florentino Perez zapowiedział rozpoczynając ponownie swą kadencję prezydencką w Realu Madryt było to, że nawet w obliczu zapełnionej w ciągu jednego sezonu gabloty z trofeami FC Barcelony, hiszpański futbol potrzebuje przełamać dotychczasową pozycję Premier League.
Perez jak zawsze wypowiadał się w kontekście globalnych mediów, ale równie dobrze mógł mówić o Lidze Mistrzów. W trakcie każdego z trzech poprzednich sezonów tych rozgrywek liga angielska dostarczała trzech z czterech półfinalistów. W rzeczy samej, poza porażką Liverpool FC w finałowym meczu z Milanem w 2007 roku oraz odpadnięciem Chelsea w dwumeczu z Barceloną w roku poprzednim, czterokrotnie zespół angielski był eliminowany przez rywala z własnego krajowego podwórka. Jest to z pewnością wspaniały fakt, będący powodem do dumy, ale jednocześnie będący efektem bystrego modelu zarządzania prowadzonego przez sir Alexa Fergusona, Rafaela Beniteza, Arsena Wengera i kogokolwiek kto prowadził w tym czasie ChelseaLondyn, ale to z kolei było pochodna bogactwa. Teraz kiedy stoimy w obliczu rewanżowych spotkań Arsenalu z Porto i prestiżowej potyczki Chelsea z Interem Mediolan, mamy okazję uzyskać odpowiedź czy angielska dominacja jest w stanie przetrwać sezon, w którym rywale poczynili ogromny krok do przodu, podczas gdy reprezentanci Premiere League stali w miejscu. Ale czy na pewno stali? Cóż, teoria to dość wątpliwa. Nawet jeśli pod uwagę weźmiemy fakt odpadnięcia Liverpool FC już w fazie grupowej, a także fakt, że trudno dowieść, że obecny Manchester United jest tak samo mocny jak drużyna, który przez ostatnie dwa sezony grała w finale Ligi Mistrzów. Dlaczego jednak ta teoria może okazać się prawdziwa? Wszystko przez zawyżenie cen na rynku transferowym, a także efekt domina po tym jak Glazerowie przejęli ManUtd co spowodowało, że Czerwone Diabły nie mogły w transfery zainwestować nawet ułamka kwoty pozyskanej ze sprzedaży Cristiano Ronaldo. Mimo, że Arsenal, Chelsea oraz Manchester zgodnie osiągnęły fazę półfinałów poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, Arsene Wenger przewidywał, że w następstwie ekonomicznych zależności, takich jak: 50% podatek dla najlepiej zarabiających, dramatyczny spadek wartości funta w stosunku do euro – angielska dominacja może nie przetrwać. Podczas gdy Manchester City zbroił się z pomocą funduszy płynących z Abu Dhabi Group, wielka czwórka angielskiej ekstraklasy zaciskała pasa w obawie przed zbliżającymi się ciężkimi czasami. Podczas gdy Arsenal, Manchester, Liverpool a nawet Chelsea z Romanem Abramowiczem, który doszedł do wniosku, że nie będzie więcej składał ofert, których nikt nie ośmieli się odrzucić, bezwzględnie trzymały się założonego wcześniej planu oszczędności, giganci z Hiszpanii i Włoch wydawali ogromne sumy. Real Madryt jest oczywiście tego najlepszym przykładem, jako że ściągając Alvaro Arbeloe, Xabiego Alonso, Karima Benzeme, Kake oraz Cristiano Ronaldo wydał kwotę przekraczającą 200 milionów funtów. W tym samym czasie Barcelona pozyskała Zlatana Ibrahimovića, w przypadku którego transakcję transferową wyceniono na 60 milionów funtów, a do Mediolanu w ramach wymiany powędrował Samuel Eto’o. Widoczna jest pewna różnica w wynikach osiąganych przez angielskie zespoły, który w tej edycji Ligi Mistrzów doznały 7 porażek w 27 meczach, czyli więcej aniżeli przez ostatnie dwa sezony. Ta sama tendencja zauważalna jest również w rozgrywkach ligowych, gdzie „wielka czwórka” przegrała już łącznie 25 ligowych spotkań, podczas gdy rok temu ta liczba wynosiła 17 porażek. Jednak dostrzegalne obniżenie poziomu pewnych standardów nie powstrzymuje ligi angielskiej od roszczenia sobie praw do tytułu najlepszej na świecie. Wszak jest ona uznawana za bardziej konkurencyjną, atrakcyjną i rozrywkową. Ale trzech potentatów z Wysp będzie musiało stawić czoła Interowi, który już od co najmniej dwóch sezonów wydaje się być na wysokim, stabilnym poziomie, Realowi, który z pewnością pozytywnie odczuł ponowne wtargnięcie Pereza, oraz Barcelonie, która z kolei wciąż potrafi zagrać piłkę przyprawiającą o opadnięcie szczęki. I tak oto, odpadnięcie Manchesteru w dwumeczu z Milanem, triumf i zemsta Mourinho nad Chelsea, czy porażka Arsenalu mogą stanowić doskonały dowód na obniżenie pewnych standardów, podobnie jak stoczenie się drużyny The Reds, byłoby przykładem kolejnego przesunięcia się rozkładu sił w lidze angielskiej. ____________________________________________________ Od autora Nawet nie patrząc w stronę Wysp, hen za horyzont, możemy dostrzec kolejne pozytywy takiego a nie innego rozwoju wydarzeń. Oto bowiem stoimy w obliczu pojedynku, którego świadkami nie byliśmy przez ostatnie 10 lat. W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu nikt nie wygrał ligi w połowie rozgrywek, w przeciwieństwie do poprzednich lat, nikt w przypadku porażki nie będzie mógł tłumaczyć się kryzysem, a na przeciw siebie w końcu stoją rywale uzbrojeni w oręż, którego poziom nie będzie źródłem wątpliwości co do sprawiedliwego przebiegu pojedynku. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że teraz, po 25 kolejkach ligowych potyczek, walka o mistrzostwo zaczyna się na nowo, a każde kolejne spotkania tak dla Barcelony, jak i Realu będzie niczym innym jak tylko finałem decydującym o końcowym sukcesie, bądź sromotnej porażce. Odnosząc się bowiem do słów Pepa Guardioli: „możemy wygrać albo wszystko, albo nic”. I czymkolwiek końcowy triumf by się nie okazał, czy to zwycięstwem tradycyjnych wartości, podniosłego piękna, czy też uporu, bądź wkładu finansowego, w końcowym rozliczeniu i tak pozostanie triumfem, czyli przeciwieństwem sromotnej porażki.
Należy być zalogowanym, aby móc dodawać komentarze. Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta - zapraszamy do rejestracji. 9.03.2010r. 18:41 "poza porażką Liverpool FC w finałowym meczu z Milanem w 2007 roku"
zdecydowanie chodzi o półfinały 9.03.2010r. 18:22 "poza porażką Liverpool FC w finałowym meczu z Milanem w 2007 roku oraz odpadnięciem Chelsea w dwumeczu z Barceloną w roku poprzednim, czterokrotnie zespół angielski był eliminowany przez rywala z własnego krajowego podwórka."
Nie brakuje wam tu czegoś? 27.05.09r ;]!! 9.03.2010r. 13:46 ale traktuje o skutkach posunięć florentino pereza w letnim okienku transferowym :P 9.03.2010r. 13:46 Dlatego nie jest to "komentarz" a "od autora". Gelexa po przeczytaniu naszły jakieś skojarzenia i chciał się z nimi podzielić. A jak komuś przeszkadza to przecież nie musi czytać tego pod kreską :P 9.03.2010r. 13:44 Od autora, czy od tłumacza, pies trącał. Ostatecznie i tak każdy (prawda?) się domyśli. Gorzej, że komentarz ów nijak ma się do tekstu, który traktuje o regresie angielskiej piłki :P 9.03.2010r. 13:31 tak, autorem tekstu dla Timesa nie jestem :) ale autorem tłumaczenia już jak najbardziej tak
nie jest to ani moda, ani standard, nawet jeżeli chodzi o moje newsy jest to jedynie mój wkład w przekład tekstu i podobnie jak robiłem to wcześniej, podobnie będę robił to również w przyszłości nic tu do rozumienia "a po drugie moim zdaniem lepszy byłby osobny news z polemiką lub komentarz" nic prostszego jak tego newsa napisać co może uczynić niemal każdy, ja tego nie robiłem, jako że rozbijanie tej samej myśli na dwa teksty było w tym przypadku nielogiczne, jeżeli natomiast Ty masz ochotę wyrazić własne stanowisko w formie felietonu to jak najbardziej zachęcam co do komentarza - miejsce na nie jest w komentarzach :) jednak aby nie pozostawić wrażenia, iż kompletnie zlewam to co się do mnie pisze, zapewniam, że pozostaję czuły na tego typu sugestie a ta z pewnością zaowocuje ewentualną zmianą podtytułu w ramach, którego autor tłumaczenia zamieszcza swoje przemyślenia 9.03.2010r. 13:29 Właśnie w zeszły piątek spłaciliśmy zaległości podatkowe za lata 1996-1999 - 36,7 milion EUR :) 9.03.2010r. 13:20 Akurat Ciebie imerr o nieskojarzenie "Od autora" z autorem niusa na BO bym nie posądzał :P 9.03.2010r. 13:20 no tak,
manu i liver swoje zyski operacyjne przeznaczaja na obsluge dlugu, ktory powstal w celu przejecia tychze klubow city i chelsea maja dobrych wujkow, choc chelsea coraz mniej( ciekawe czy dotychczasowe wydatki romka ponad stan to dlug czy aport) arsenal kase przeznacza na splate stadionu real nadwyzki wydaje na transfery barca swoje zyski przeznacza na kluby sekcyjne (60 mln za ten sezon) oraz na splate zaleglych podatkow z ery nuneza kluby wloskie nie zarabiaja na kibicach w dniu meczu, a w dodatku od nast sezonu beda musialy dzielic sie kasa z praw tv slabosc seria a pewnie wykorzysta bundesliga, ktora ma najzdrowsze finanse w europie 9.03.2010r. 12:52 ![]() Nie rozumiem tej nowej mody na tekst "od autora", która ostatnio na BO staje się standardem. Rozumiem, że napisał to Gelex, choć nie on jest autorem tekstu dla Times'a.
Po pierwsze chodzi chyba "od tłumacza", a po drugie moim zdaniem lepszy byłby osobny news z polemiką lub komentarz. 9.03.2010r. 12:49 "Poprzez całą sieć podległych sobie firm konsultingowych zadłużyły one United u siebie na sumę, której sama obsługa ma kosztować w tym roku powyżej 170 milionów funtów".
Ciekawe skąd ta suma 170 milionów funtów. zobacz link 9.03.2010r. 12:13 tak czajnik, times wycenił transakcję na 60 milionów funtów
a literki już się przemieściły :) 9.03.2010r. 12:08 zobacz link
Banda typów spod ciemnej gwiazdy obraca milionami funtów i doprowadza do bankructwa najcenniejsze marki na świecie. Tak w niewielkim uproszczeniu wygląda stan największej i najbogatszej ligi piłkarskiej na świecie. 9.03.2010r. 12:06 "Barcelona pozyskała Zlatana Ibrahimovića, w przypadku którego transakcję transferową wyceniono na 60 milionów funtów"
funtów? poza tym literka "e" z wyrazu "Premiere" w akapicie pierwszym, może powędrować do "Glazerowi" pośrodku tekstu :) sam artykuł bardzo fajny, rzeczywiście dawno nie było tak wyrównanej walki w LM. Jeszcze ciekawiej będzie, gdy City się zakwalifikuje w następnym sezonie 9.03.2010r. 11:50 We włoszech podatek też jest wysoki, a kluby borykają się z problemami finansowymi(np.Milan). A co z Hiszpanią bo nie wiem jak zakończyła się sprawa ze zwiększeniem podatku dla obcokrajowców? 9.03.2010r. 10:23 ![]() Wg mnie o sile ligi decyduja podatki w kraja, a wprowadzienie w WB podatku 50% zabije powoli najwyzsza pozycje tej ligi. Z powodu wyzszego podatku kluby angielskie nie beda w stanie zaoferowac zawodnikom takimch zarobkow jak kluby wloskie i hiszpanskie. w podobnie niekorzystnej sytuacji sa kluby francuskie. |
Podcast Sportowy Subiektywne, cotygodniowe wynurzenia na temat sportu i nie tylko. Prowadzący - Suszi, Przemek i Marcin. A co to jest Podcast? Odcinek 147 - Syrenka z wuwuzelą Wyniki
Primera Division
Segunda Division
Statystyki newsów: 31847 newsów dziś: 4 komentarzy: 1094901 komentarzy dziś: 448 użytkowników: 37340 |
4.02.2012r. 22:00 Primera División
Camp Nou Blaugrana.pl on Facebook
Najczęściej komentowane STO LAT (238) Ostatnie komentarze zupaogorkowa: bardzo pozytywny wystep Tello.
jak ktos slusznie zauwazyl, Cuenca zatracil gdzies swoja przebojowosc... mejdzor: Van Persi kolejna 9, ktora trzeba by ogrywac na boku, nie dziekuje. I jeszcze pewnie by tone kasy kosztowal.
... krauf: Druga sprawa , ze Van Persi w przyszlym roku skonczy 30 lat a jak niestety wiemy tacy pilkarze jakos... krauf: Nasze potrzeby transferowe sa niestety dosc spore.
To Van Persie/Neymar , Thiago Silva , Bale... Sonda Buttony |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||