zaloguj się   lub   załóż konto

"El Barça juega de puta madre."

Alfredo Di Stefano

 
Mini SOS+
7.02.2010r. 15:02 autor: brigadiersabari
90 minuta meczu Clescevia – Orkan. Od 15 minut gram już, jak to mawiał Jacek Zieliński: „na modlitwie” (jest to etap, który przychodzi po etapie grania „na zdrowiu”). Wynik 1:1. Dla uwypuklenia powagi sytuacji napiszę, że dla mojej Clescevii mecze z Orkanem to była wojna. Kibic w sile jednego Żuka warczy przy linii, na boisku leje się krew. Dodatkowo tym razem stawką jest utrzymanie się w A-klasie. Wygrani zapewnią sobie finansowe przetrwanie, przegrani pogrążą się w B-klasowym chaosie, bez finansów, bez trawy na boiskach i ciepłej wody w boilerach...

Jedziemy z kontrą! Wyprowadza ją Gustaw, na lewym skrzydle Seba, na prawym ja. Przed nami jeden stoper (coś koło 40 lat). 30 metr do bramki, genialnie pilnuję spalonego. Gustaw się rozgląda, zastanawia się: ja, czy Seba. Każdy z nas będzie miał setkę. Nagle z trybun pada: „Uderz! Masz uderzenie!” – pod adresem Gustawa. Ten, jakby pod wpływem klawiszowego skrótu, natychmiast, ku naszej z Sebą rozpaczy, wykonuje komendę: uderza z tego 28 metra…

Niestety Gustaw, przy całej dla niego sympatii uderzenia nie miał za grosz.. Piłka, niemal płacząc, dostojnie i wolno zmieeeerzaaa w kierunku całkowicie nie-zaskoczonego bramkarza „Orkana”, który łapie ją bez najmniejszego problemu „na literkę W” i rozwiewa nasze szanse na utrzymanie się w elicie.

Po meczu, w szatni całkowita cisza… Po kilku minutach Seba nie wytrzymał i pyta grzecznie Gustawa: „Gustaw, pytam cię grzecznie: dlaczego nie rozegrałeś tej piłki! Mielibyśmy setkę! Na to Gustaw spokojnie, wywarzonym tonem odpowiada: „Po prostu, sytuacja wymagała pierdalnięcia…”.

Jaki jest morał z tej historii? A taki, że niekiedy sytuacja wymaga od nas pewnego zachowania się. Konkludując – dwie sytuacje z meczu Barcelony z Getafe – wymagają drobnego, SOS-owego komentarza.

Oczywiście chodzi o dwa wykluczenia dla piłkarzy gospodarzy dzięki którym, mecz z Getafe jest komentowany zdecydowanie szerzej, niż byśmy tego chcieli. „Hiszpańscy giganci na froncie sędziowskiej wojny spiskowej”. Tak chyba można by nazwać relacje głównych pretendentów do tytułu w ostatnim czasie.

A na BO dwugłos. Jedna grupa (jakieś 99,99%) delikatnie mówiąc, dopatrzyła się uchybień w pracy arbitra. Jej bojówka (już mniej delikatnie) poszła dalej: sugerowała nawet przypadłości, na które zapadł w trakcie meczu arbiter (głównie dotykające narządu wzroku), czy też stwierdzała pewne niższe stopnie rozwoju umysłowego arbitra. Pojawiły się nawet pewne sugestie, co do odmiennej orientacji seksualnej rozjemcy (w jej nie do końca poprawnej politycznie nomenklaturze).

Grupa druga – z jednoosobowym Zarządem w postaci B4E – była dla arbitra zdecydowanie łagodniejsza. Ba, w jednej z dwóch spornych sytuacji przyznając nawet arbitrowi rację! Do której grupy aplikację zgłosiłbym ja? B4E – brachu, zmieniamy KRS – od dziś mamy zarząd dwuosobowy.

Uzasadnienie. Wykluczenie Pique. Już na wstępie napiszę, że to jest zdecydowanie bardziej dyskusyjna sytuacja, z tych dwóch wskazanych. Gerard obejrzał czerwoną kartkę z paragrafu: „ostry rażący faul”. Czy tym określeniem rzeczywiście należałoby określić wejście stopera Barcy? Powiem tak: w czasie rzeczywistym – tak. Po przeanalizowaniu powtórek – już nie.

Odtwórzmy sobie jeszcze raz tą sytuację. Akcja niedaleko pola karnego FCB, chwilowy bilard, w którym odnaleźć się próbuje Pique. Chce opanować piłkę, ta jednak ucieka mu na kilka metrów. Do futbolówki na pełnej prędkości rusza Katalończyk i gracz gości. Obaj, niemal równocześnie wykonują atak wślizgiem, przy czym o ułamek sekundy szybszy jest gracz Getafe. To on trafia futbolówkę. Natomiast Gerard trafia już w nogi rywala. Trafia w nie po wejściu z uniesioną nad murawą, wyprostowaną nogą. Trafia w piszczel. Dość dynamicznie. I tak to wyglądało w czasie rzeczywistym. Tak widział to arbiter.

Wszystkie te wspomniane elementy świadczyły przeciwko Pique. Rywal prawidłowo atakował piłkę, zrobił to skutecznie, Katalończyk chciał ją odzyskać po tym, jak sekundę wcześniej ją stracił, był spóźniony, atakował nogami uniesionymi nad murawę, wyprostowanymi i ostatecznie nie trafił piłki, tylko nogę rywala. Tak to wyglądało na boisku. Nie dziwmy się, że arbiter wykluczył po tym naszego obrońcę! Wiem, że każda powtórka jest dla Pique łagodząca. Że koniec końców nie było to wejście aż tak dynamiczne i groźne. Nie mniej jednak, arbiter widział tylko to, co napisałem wyżej. Na tej podstawie miał prawo Pique wyrzucić. I choć gdybym miał tą sytuację ocenić z uwzględnieniem powtórek orzekłbym: tylko napomnienie, to nie zarzucam arbitrowi w tej sytuacji błędu. To co on wdział wymagało wykluczenia.

Tym, którym to nie wystarczy proponuję liczyć na to, iż powtórki pojawią się w piłce wcześniej, niż to się wydaje obecnie lub też przyjac, że los zabrał nam to, co dał np. w sytuacji Zlatana z meczu pucharowego z Sewillą.

Natomiast tak krytyczna ocena wykluczenia Rafy trochę mnie dziwi. Część chyba zapomniała, że dla oceny jej słuszności wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy Marquez faulował rywala? Ja nie mam żadnych wątpliwości, że tak.

Musimy pamiętać, że tak jak dla realizacji znamion zbrodni zabójstwa nie ma znaczenia to, czy zejście śmiertelne ofiary spowodujemy rozjeżdżając go walcem, czy też jedwabną chusteczką odetniemy mu dopływ powietrza – tak dla oceny zaistnienia takiego faulu nie ma znaczenia intensywność działań go powodujących. I wcale nie wycofuję się w tym miejscu ze stosowanego przeze mnie podziału na nielubiane „karne miękkie” oraz „twarde”. W tym przypadku bowiem chodzi o stwierdzenie, czy działanie Rafy uniemożliwiło rywalowi podjęcie próby skonsumowania sytuacji 100% do zdobycia ramki. I w mojej ocenie odpowiedź brzmi – tak. Choć kontakt z rywalem był bardzo subtelny, to jednak ten właśnie kontakt spowodował upadek rywala. Zawodnik Getafe był idealnie przed naszym stoperem, miał przygotowaną do uderzenie piłkę na 7 metrze, kiedy to został wytrącony z rytmu biegu, co spowodowało upadek i uniemożliwiło zakończenie akcji.

Delikatne działanie Rafy poskutkowało przerwaniem 100% akcji rywala. Decyzja może być tylko jedna: rzut karny i czerwona kartka. Przy czym, jak wspomniałem na wstępie – uznanie, iż był faul automatycznie wymaga w konsekwencji czerwonej kartki. Przepisy są tutaj bezlitosne i nie pozostawiają pola manewru arbitrom. Na pociechę warto pamiętać, że taka czerwona kartka to automatyczne zawieszenie tylko na jeden mecz.

Reasumując. Nie mam pretensji do arbitra w tych dwóch sytuacjach. W pierwszej widział to, co musiał widzieć, w drugiej podjął po prostu dobrą decyzję. A że niekorzystną dla nas? Cóż, nie zawsze w życiu jest niedziela.
komentarze (537)
Należy być zalogowanym, aby móc dodawać komentarze.
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta - zapraszamy do rejestracji.
Zobacz wszystkie komentarze
12.02.2010r. 23:21
avatar
Jak przepis jest przepisem to czemu niektórzy sędziowie korzystają z przywileju korzyści(po faulu zawodnika) a niektórzy nie?
Przepisy to nie są szablony.Każdy przypadek trzeba traktować oddzielnie.
12.02.2010r. 23:06
avatar
Przepis to przepis i koniec.

Ten przepis jak malo ktory jest swietnie sprecyzowany, nie ma mozliwosci nie pokazania czerwonej kartki.
Tu nie chcodzi o minute ani ostrosc fauli a o miejsce i sytuacje.

Nie mozna gdybac. Po tej bramce Messi mial swietna sytuacje i mogl strzelic bramke.
A gdyby Getafe mialo taka setke? Sedzia nie jest od spekulowania tylko od gwizdania i interpretacji przepisow.

Poniezej jest wszytko wyjasnione.

Co do fauli od tylu.
W tym wypadku nie wszytko jest jasne. Bo tak powinno byc jesli zaatakuje sie noge przeciwnika bez pilki a w wielu sytuacjach jest pilka i atak w pilke pomimo ze od tylu.

A w sytuacji o ktorej mowisz nie bylo falu wiec nie moglo byc kartki.

Ponizej sa linki polecam poczytac:)
12.02.2010r. 23:00
avatar
Zmienię trochę temat.
Przepisy mówią że każde wejście od tyłu jest karane czerwoną kartką.Tylko tak naprawdę czerwoną kartkę sędziowie prawie nigdy nie pokazują.
Wynik był przesądzony i tylko jedna minuta(kartka nic tu nie zmieniła-Getafe nie miało korzyści z tej kartki.Przepisy przepisami ale nie zawsze można wcielić przepis w życie.Faul faulowi nie jest równy
12.02.2010r. 22:47
avatar
pytasz? bo nie wiem

Rafa byl za zawonikiem :)

wiec bylo sam na sam z bramkarzem
12.02.2010r. 22:43
avatar
Rafa nie był ostatnią osobą przed bramką
12.02.2010r. 22:39
avatar
ale mowimy teraz o sytuacji z Marquezem


a co to jest stytuacja sam na sam?

Sam na sam z pusta bramka?

czy sam na sam z bramkarzem?
12.02.2010r. 22:36
avatar
Że Getafe nie dostało czerwonej kartki to zasługa sędziego.
12.02.2010r. 22:28
avatar
Ale tu nie było takiej sytuacji(sam na sam)
Jeszcze był w bramce Valdes
12.02.2010r. 22:17
avatar
cala komisja ds. sedziow by miala.


W przepisach jest jasno napisane (i sedzia nie ma innej mozliwosci!), ze w sytuacji sam na sam jest czerwona kartka.
Nie wazne czy zlamal noge czy zlapal za koszulke.
Faul sam na sam = czerwo - zawsze i bezwzglednie
12.02.2010r. 22:14
avatar
Nikt by nie miał pretensji do sędziego jak by dał kartkę koloru żółtego.
12.02.2010r. 22:01
avatar
nie bylo innej mozliwosci kolego

nie bylo
12.02.2010r. 21:44
avatar
Co do Rafy to faul był.Karny słuszny ale po co w ostatniej minucie dawać czerwień?!(co innego jak by nie było nikogo w bramce,napastnik można powiedzieć że nie był sam na sam)
Aby osłabić FCB w kolejnym meczu!
Tak to wyglądało!
9.02.2010r. 13:38
avatar
zobacz link

proszę, dla budujących masę mięśniową.

9.02.2010r. 09:13
avatar
"1 - Postawiłem Waltera wyżej w tej dyskusji, bo poniekąd zgadzam się z kilkoma jego wnioskami."

To przesada. Nie nazwał bym tego dyskusja, gdyz rozmowa toczyla sie wg scisle ustalonych regul. Mozna powiedziec nawet ze N od samego poczatku prowadzil mnie za reke, a gdy znalazlem sie w samym centrum ciemnego lasu po prostu uciekl i pokazal mi jak dalego zabrnalem w swojej podrozy, gdzie kompasem byly mi zle wyciagniete wnioski, a droga slabe argumenty...

Nie jestem az tak glupi, zeby nie wyciagnac odpowiednich wnioskow:)

Po prostu wszystko zaczelo sie niewinnie i zostalo pozniej nadmiernie rozdmuchane...

Jednak slowa Nuandy mnie zaskoczyly, gdyz nie lezy w moim interesie przywdziewanie jakiejkolwiek maski, ale oczywiscie nie dziwi mnie to, ze tak wlasnie zostalem odebrany i w pelni rozumiem stanowisko Nuandy, lecz sie z nim calkowicie nie zgadzam.

Dlaczego? Wyciaganie tak daleko idacych wnioskow tylko i wylacznie na podtawie komentarzy jest szlenie ryzykowne i mozna sie latwo pogubic w swoich przemysleniach. Jestem tez przeciwny traktowaniu wszystkiego smiertelnie powaznie. Pisalem to wszystko bedac w raczej dobrym humorze i nie sadzilem, ze za chwile padna tak wnikliwe oceny mojej skromnej osoby...

Poniewaz kompletnie nie zalezy mi na udawaniu kogokolwiek i wcielaniu sie w postac zgola odmienna od szarej rzeczywistosci, daruje sobie komentowanie na BO. Nigdy bym nie przypuszczal, ze zostane oskarzony o przywdziewanie masek:)

To wszystko oczywiscie nie zmienia faktu, ze zawsze lubilem Nuande, a zirytowaly mnie tylko konkretne slowa i konkretna sytuacja. Sugerowanie, ze moja reakcja jest efektem stosunku do danej osoby jest bardzo ryzykowne i mozna sie zwyczajnie przejechac.

9.02.2010r. 03:56
avatar
word :)
9.02.2010r. 03:52
avatar
o to zmienia postac rzeczy :) w takim razie mozesz dac im znac ze planujemy najazd na rynek a pozniej jakis after gdzies ;)
9.02.2010r. 03:41
avatar
hahah ;] powiem szczerze ze nie pamietam za bardzo naszej rozmowy telefonicznej po powrocie z tamtej imprezy, ale chyba nieco podkolorowalem wersje wydarzen rozgoryczony faktem, ze wolala wrocic do domu z bratem niz zawitac na afterparty na bronowicach

ale rozstalismy sie w pelnej zgodzie, z tym, ze ja bogatszy o numer telefonu ;]
9.02.2010r. 03:36
avatar
pozatym zeby odrazu serce lamac ? ze niby gekon ? ze pol czlowiek ? ze niby masz czarny sweterek zamiast niebieskiego ? ze niby wzrost nie ten ?

naszym kolezankom chyba sie cos w dupach poprzewracalo i mysle ze trzeba postac sobie troche w cieniu a nowe same sie znajda :)
9.02.2010r. 03:28
avatar
bartku mozemy rowniez zahaczyć o pewien akademik, do ktorego zostalem zaproszony, a w ktorym bedzie obecnych pare kobiet, ktore zdazyles juz poznac...ale to w razie braku dobrego elektro na krakowskim rynku

poza tym marta czeka na wspolna impreze...poza tym, zebym ja bratu any - ktory wyciagnal do mnie reke w gescie powitania - powiedzial, ze jemu to moge noge podac?

nuando, piosenka swietna, gdybym mial przy sobie pegasusa to pojechalbym smoka bez utraty zycia

wyniki powinienem miec do konca tygodnia
9.02.2010r. 03:28
avatar
Jakoś tak uogólniłeś dyskusję i nie mam punktu zaczepienia :)

dam kilka podpunktów podsumowujących i będzie najlepiej:

1 - Postawiłem Waltera wyżej w tej dyskusji, bo poniekąd zgadzam się z kilkoma jego wnioskami.

2 - Twój tekst o nudności głównie mnie skusił do komentarza, choć i tak 5 minut się zastanowiłem za nim nacisnąłem 'dodaj' :)
Dlaczego? Bo ja z kolei, o ile lubię Twoją barwną twórczość, o tyle w dyskusjach 'na pograniczu' mnie delikatnie irytuje i wytrąca z transu czytania z zapartym tchem (:) i wtedy mnie lekko przynudza, no i drażni, w przeciwieństwie do otwartych i prostych wypowiedzi w takich dyskusjach. Ale tylko lekko, żeby nie było.
Może to kwestia charakteru, nie wiem, w każdym razie, nie pozwoliło mi to przejść obojętnie wobec zarzutu, jakoby był tutaj nudny ;)

3.Nie ma to nic wspólnego z koleżeńskim zachowaniem, absolutnie. Tym bardziej, że walter tez mnie wkurwia chwilami swoim wiecznym filozofowaniem :D

4.Pamiętam dlaczego zabrałeś wtedy głos i nie żebym był niewdzięcznikiem, czy coś w ten deseń, ale było to raczej słabe ze strony osoby wywołującej i gdybyś się przychylił wtedy do tamtej 'sugestii' to uznałbym to za wielką żenadę, do której miałeś rzecz jasna prawo :)

5 - Jeśli teorie o stosunku do danej osoby w kontekście oceny jej pojedynczych wypowiedzi tyczą się także mnie i sądzisz, że mój stosunek do Ciebie się jakoś specjalnie zmienił to jesteś w naprawdę wielkim błędzie. Musisz wiedzieć i pamiętać, że po tamtej dyskusji sam jakby 'zakończyłeś; wszystko, więc to raczej ja mam uprawnienia do pisania o tym jak mnie odbierasz, Ty się nie zaznajomiłeś z moja oceną po tamtej sytuacji i z tym, czy miało to na mnie większy wpływ względem Ciebie, a nie miało, wbrew temu co sobie chyba aktualnie myślisz.
Z resztą dosyć się zdziwiłem jak spojrzałem na gg po 2 dniach(:), moim zdaniem zbyt przesadnie zareagowałeś. Teraz pewnie myślisz, że z tego powodu będę za każdym razem próbował wstawić się po przeciwnej stronie, na złość Tobie i pewnie dzisiejsze wtrącenie Cię w tym upewniło, ale...tak nie jest, bez względu co sobie myślisz.
Tobie nikt urazy żywic nie zakaże, ale nie musisz i mi tego insynuować, bo czy tego chcesz, czy nie - ja zdecydowanie lżej to traktuję niż Ci się to (chyba) wydaje.
Może i pyskaty strasznie jestem, moze za bardzo, ale nie potrafię w naturalny sposób bez kłamania chodzić obrazonym na kogoś, musiałbym udawać.

Zupełnie jak z Kumanem, naubliżamy sobie czasem na poziomie rynsztokowym i pomimo, że mam na jego temat raczej kiepskie zdanie, to za to co o mnie napisze złość mi szybko przechodzi, tutaj już zupełnie naturalnie i nic z tym nie zrobię. Z nim jest jednak o tyle dobrze, że w odpowiednim temacie sie uaktywni i wiem, że na nowo mnie wkurwi na jakiś czas.

6. Jak sobie coś przypomnę to dorzuce, do tego krótkiego podsumowania :)
9.02.2010r. 03:22
avatar
9.02.2010r. 03:20
avatar
Nie to żebym w Ciebie nie wierzył, ale...głowa do góry najwyżej nastepnym razem :)

Masz tu piosenke i nie mów że kiepska:

zobacz link

Udam sie teraz na spoczynek bo blask gaśnie w moich oczach.

P.S. napisz kiedy będziesz wiedział co z tymi egzamami, rano odczytam.
9.02.2010r. 03:17
avatar
niemiec ty lepiej prasuj sweterek, w srode wyruszamy w poszukiwaniu elektro. rozgrzewka u konara gdzie wraz z nim i jego pod oficerami (dobra ekipa cos w tym stylu zobacz link )bedziemy kreslic plan ataku na rynek.

9.02.2010r. 03:17
avatar
"niemiec...ale samo przeskoczenie smoka było niczym innym jak uwaga: przeskoczeniem smoka :)

tego delikwenta trzeba było zabić."

hahah, to dlatego kiedy konczylem swoj taniec radosci na ekranie zazwyczaj widnial napis game over ;]

Ostatnio kiedy informowalem znajomych o planowanym wyjezdzie na mecz z vfb, ktorys z nich uswiadomil mi, ze mecz odbedzie sie w trakcie sesji poprawkowej...tak wiec wybacz nuando, ale z ostateczna deklaracja musze sie wstrzymac do otrzymania wynikow z egzaminow
9.02.2010r. 03:07
avatar
niemiec...ale samo przeskoczenie smoka było niczym innym jak uwaga: przeskoczeniem smoka :)

tego delikwenta trzeba było zabić.

Wybranka wyglądała jak jej ciemięzyciel, tylko miała korone na głowie, ogólnie mniejsza i złociste włosy.

Nic dziwnego ,że jej nie widziałeś skoroś tylko przeskakiwał nad smokiem :D

karolina "hej hej hej, gdzie ejsteście, jestem jebnieta i nie znam takiiego pojęcia jak honor dlatego zadzwonię 80 razy do tego gościa co mnie na plażę zaprosił."

Odezwiemy sie do niej za dwa tygle, rozmowa może być ciekawa :)

Szlifuj formę, jedziemy na zgrupowanie kadry do niemiec!
9.02.2010r. 03:01
avatar
Nie pamietam zbyt dobrze jak wygladala jego wybranka, gdyz zawsze po przeskoczeniu nad smokiem wypuszczalem z rak joystick od pegasusa i zaczynalem skakac po pokoju (jak wtedy gdy ostatnio uslyszelismy przeboj captaina jacka)

:D Przesadzili programisici Mario Brosa, przesadzili tez organizatorzy turnieju w Sulejowie...

Podobno jedyna nagroda za zwyciestwo w turnieju byl pocalunek od szalonej Karoliny "w takim razie idziemy sie z wami bawic ej, ej, ej" z domku numer 6?
9.02.2010r. 02:50
avatar
Wszystko Ci się pomerdało.

mario skakał nad ogrodzeniem (zaraz do tego wrócę) a Ty przeskoczyłes smoka, nie pamietam kto tam leżał najebany ale nie wykluczam brigadiera ;))

Zgodnie z obietnica: Tyś widział ta jego ukochaną? Całą grę napierdalac się z potworami by na koniec z jednym z nich w ślinę uderzyć? Przesadzili programiści, oj przesadzili grubo :))
9.02.2010r. 02:47
avatar
a moze on jednak nad tym smokiem skakal?
9.02.2010r. 02:46
avatar
"uraczyłeś swoim widokiem i akcją pod tytułem: wyjebie butelke wódki za ogrodzenie, ja nie mogę już pic, nikt nie bedzie pił :)"

Do dzis snia mi sie koszmary obrazujace ta sytuacje

I troszke sie pomyliles kolezko :P. Ja zem wtedy pognal po pania wyborowa przeskakujac wczesniej przez ostro zakonczone ogrodzenie o wysokosci okolo 1 metra...choc nie ukrywam, ze w stanie w ktorym sie wtedy znajdowalem czulem sie jak
a) Artur Partyka oddajacy swoj najwazniejszy skok na igrzyskach w Atlancie
b) Mario Bros przeskakujacy przez zionacego zywym ogniem smoka, aby ratowac najukochansz
9.02.2010r. 02:35
avatar
somar...posłałes butelke w diabły :))

Nie wiem czy nie krzyczałes przy tym: a kysz nieczysta! Akurat była czysta ale...na szczeście tam juz niewiel zostało to raz a dwa wacha to przyniósł :P

Ani kropla nie może sie bowiem zmarnowac.

W związku z zapytaniami o zlot blaugrany, które napływają do mnie drogą 'coś mi sie przysniło' odpowiadam, ze jestem tylko związany organizacyjnie ze zlotami nuandistas, jest ich znacznie wiecej, ale są nieoficjalne i 'w zaklętym kręgu'

GW...tamta wypowiedź o powietrzu nie zasługuje na maino wywodu bo złozyło sie na nia ledwie kilka zdań, które między innymi miały wyklarować to i owo w kontekście przywoływania mnie do dyskusji, która mnie nie dotyczyła :P

I role swa spełnił ów 'nie-wywód" w stu procentach...
9.02.2010r. 02:28
avatar
GW...cytaty niewłasciwe :P

walterw wysoko zawiesił poprzeczkę wcześniejszymi wypwiedziami. Dzis gdy w kółko pisał to samo, co nosi znamiona dziecinnej prowokacji oraz kiedy w tej sytuacji z 'peesem', który był wnetylem bezpieczeństwa (chuj tam nie wnetyl, ale chce pokazac o co mi chodzi) i tak poszedł przez las, bo mu było tak wygodniej nie bcząc, ze to jest nonsensowne, po prostu mnie rozczarował.

Nadto w jego wypowiedziach nie widziałem niczego co że tak to ujme sprawiłoby, że bym sie nieco odchylił w fotelu. Nie wiem czy to zrozumiałe :P

Tobie najwyraźniej się podobały, innym mniej (byli tacy, ale przecież nie o to chodzi bym jakieś przeklejki robił) bo prawda jest taka i parwda jest jedyna (raper z poznania mnie nauczył tej mowy), że tylko i wyłącznie to co ja o tym sądze jest dla mnie istotne. A ze nie waham sie tego napisac? Zdajesz się wiedzieć o co chodzi, bo poruszasz tę kwestię w pierwszym zdaniu drugioego akapitu.

Sprawiedliwa czy nie....to rzecz drugorzedna, od moich ocen nic w życiu waltera nie zalezy dlatego takie branie w obrone jest co parwda koleżeńskim zachowaniem ale w moim odczuciu nazbyt pompatycznym z uwagi na znikoma range wydarzenia ;)

Już pomijam swoje teorie na temat tego jaki wpływ ma generalny stosunek do danej osoby na ocene jej jednostkowych wypowiedzi. Moim zdaniem wręcz trudny do zmierzenia. Ale to jest rozległa 'paplanina' i nie chce mi sie jej rozwijać tym bardziej, że widoków na porozumienie nie widzę :)
9.02.2010r. 02:19
avatar
nuando! nie pamietam, zebym wyrzucil butelke wodki za jakiekolwiek ogrodzenie, choc nie mowie rowniez, ze cos takiego sie nie zdarzylo. wysoki sadzie, obrona przedstawia papiery z wizyty u psychologa.
kazdy Niemiec podrywa sie gwaltownie. potem nastepuje rozdarcie wewnetrzne. choc rozdarcie w rzeczywistosci poczynil imć Wacha. Wacha mial ten problem, ze wszedzie widzial rosjan i bal sie rozbiorow. pewnie dlatego wolal postawic butelke po wodzie w miejscu krolestwa-bramki Jakubo. dostrzegal problemy tam, gdzie inni nie dosiegali nawet wzrokiem.
9.02.2010r. 02:15
avatar
a ja juz dawno smacznie spalem po tym jak 2 godziny bladzilem w poszukiwaniu domku. po drodze 4 razy potknalem sie o ten sam korzen. telefon komorkowy zostawilem przed wielce eleganckim klubem tanecznym. na szczescie odnalazl go sobi. kapitan naszej druzyny
9.02.2010r. 02:14
avatar
Ackerman odrobiłeś całą lekcję? Podziwiam :)

Nuanda - bo ja lubię publicznie zająć swoje stanowisko, zamiast coś tam sobie pod nosem mruczeć i czuć się, że tak powiem - bezpiecznie :)
Ale mogłem podobne stanowisko zająć już w kilku innych dyskusjach, jednak tego nie robiłem, teraz to zrobiłem, tylko i wyłącznie dlatego, że naprawdę uważam ocenę 'występu' waltera za niesprawiedliwą i to dosyć mocno.

W mojej wypowiedzi nie miało być nic, co miałoby Cię specjalnie zaskoczyć, więc nic dziwnego, że mógłbyś napisać to za mnie. Nadal uważam, że czasami dyskusja dla Ciebie ma sens jeśli ktoś zajmuje podobne stanowisko, bo jeśli przyjmie się agresywniejszy ton wypowiedzi to starasz się jasno dać do zrozumienia w sposób poza merytoryczny, że ta osoba nie ma racji i najgorsze, że w sposób, który miałby sugerować, że tak jest i już.
Odwoływanie się do - 'okazałeś się niewypałem', czy 'do tej dyskusji cie lubiłem'(mniej więcej) jest dosyć wkurwiające - serio ;)
A co to ma do rzeczy? Czy ja podczas tamtej dyskusji wyjechałem z czymś takim, albo walter do Ciebie?
Równie dobrze, to Ty walter mógł uznać, że okazałeś się dla niego niewypałem w tej dyskusji, ale nie uciekał się do takich zabiegów.

Jeśli to co piszę, odbierasz jako obrazę, to nie musimy o tym pisać, chciałem tylko poczynić pewne uwagi, bo chyba nie miałem jeszcze okazji od tamtego czasu, a ja już stety/niestety doczekałem się kiedyś wywodu na temat powietrza :)
9.02.2010r. 02:11
avatar
somar...trzeba nasiadówkę w Twoim gabinecie zrobic, pogadać o generale jaruzelskim (obejrzyj film: towarzysz generał), niebawem minie rok jak się ostatnio widzielismy. A nie przepraszam, w sierpniu mnie uraczyłeś swoim widokiem i akcją pod tytułem: wyjebie butelke wódki za ogrodzenie, ja nie mogę już pic, nikt nie bedzie pił :)

Z trudem powstrzymałem chłopaków z włodowa. Byłby lincz jako żywo. Niemcowi strzeliły wszystkie kosci tak gwałtownie się zerwał na równe nogi a wacha podarł następną koszulkę.
9.02.2010r. 01:57
avatar
A Broński był podczepiony pod Korszula. A Korszul to z kolei człowiek Skąpskiego. Czy ty rozumiesz juz? Skąpski idzie na ambasadora, wysiada, rozumiesz?

A tam to jest sprężyna. Schodzimy w dół, żeby się odbić! Teraz potrzebni są tacy ludzie z dołu, ludzie prości, ale rzetelni, tacy, co to potrafią dobrze pracować i dobrze WALNĄĆ PIĘŚCIĄ W STÓŁ, KIEDY TRZEBA!
9.02.2010r. 01:52
avatar
Zgadzam się z Toba chociaż kompletnie nie wiem o co chodzi;)

Dobranoc;)
9.02.2010r. 01:50
avatar
Zaraz przyjdzie somar i się ze mną zgodzi, bo wie jak istotne to jest dla mojej psychiki bym odszedł w poczuciu aplauzu publiczności ;)
9.02.2010r. 01:39
avatar
sup...kiedyś się ze mną w czyms nie zgodziłeś ;)) Mourinho?

Jeszcze taka refleksja (wybaczcie te taśmową produkcję, ale nałykałem się jakichś pigułek żeby się zmoblizowac do pisania pewnego ważkiego pisemka i tak się rozpędziłem, ze pisemko już jest a ja dalej mam szeroko otwarte oczy wraz z palcami błądzącymi po klawiaturze)....

anyway...z punktu widzenia prostej psychologii to dośc karkołomna teza z tym brakiem dystansu nuandy do nuandy, choćby przez pryzmat konfrontacyjnej natury wiekszości moich komciów szczególnie na starym BO. Gdybym nie miał tzw. grubej skóry to po miesiący ten nick byłlby wspomnieniem a ja sam szukałbym ukojenia w ramionach pluszowego misia.

Też nie ma co przesadzać, jestem próżny i łasy na pochlebstwa, to chyba każdy widzi. Tym niemniej...patrz wyżej :P
9.02.2010r. 01:31
avatar
85 kilo? Marzenie...
Ja przy moich ok 186cm ważę gdzieś z 70 kg i za cholerę nie mogę przytyć:(
Chyba trzeba będzie się wybrać do dietetyka...
Rudix90
__________

silka + kreatyna mono + przyloz sie do michy i nie ma opcji zeby nie uroslo


@nuanda - duzo piszesz wiec czytac mi sie nie chce ale klasycznie zgadzam sie z toba =p
9.02.2010r. 01:30
avatar
Z tym wielkim obrażeniem to bez szaleństw :))

Zwyczajnie wybieram sobie znajomych, tych z internetu też. jakieś tam kryteria przyjąłem i się ich bardziej bądź mniej sciśle trzymam. To róznie ;)

jesli uważasz, ze nadrzędnym cenzusem jest to, zeby ktoś mi przytakiwał to cóż, tak najwygodniej przyjąć, wiele mozna sobie wygodnie wytłumaczyć...w kazdym razie średnio mnie to obchodzi, tyle chyba już wiesz :) Natomiast w ten sposób obrażasz cały szereg osób, może Ciebie to akurat w jakis sposb zainteresuje :)

P.S. Zeby kogoś obrażać w rozumieniu czynności nie ma koniecznosci wystąpienia obrazy u drugiego podmiotu, w rozumieniu efektu tej czynności.

Cos jak present continues :P
9.02.2010r. 01:23
avatar
GW...może jakims wielkim prorokiem nie jestem (choć przewidziałem wszytskie wyniki w lidze hiszpanskiej w tym sezonie), ale tak czułem, że jesli ktoś publicznie zajmie stanowisko po ktorejs ze stron tej wymiany zdań, to będziesz to Ty. Nadmienię przy tym, że tresc wygłoszonej przez Ciebie opinii była również 'jakbym juz to gdzieś widział' czyli dośc klarowna i mogłbym nawet ją napisac za Ciebie bez większej troski o to, że uchybie Twemu obiektywnemu spojrzeniu na sprawę :)

Być może masz rację w swej ocenie, szczegolnie mi w pzreciwieństwie do Ciebie, którys przeca bezstronny cięzko o pełen dystans. Podsumowanie ktore zamieciłem to moje wrażenia a z tymi cięzko polemizowac. Co kto lubi, nie? :)
9.02.2010r. 01:09
avatar
a nie widzisz pewnego ciagu logicznego - placz w prasie i od razu tyle kartek podczas kolejki ligowej?
9.02.2010r. 00:37
avatar
Ależ frustracja się przetoczyła przez BO.
W pełni podzielam zdanie Briga, Pique i Rafa mogą mieć pretensje tylko do siebie. Największym błędem sędziego był brak ewidentnej kartki dla Rafy (tego z Getafe) za faul na Messim w pierwszej połowie.
Doszukiwanie się kryptodywersji ze strony sędziego jako pokłosia villarato niewiele się różni od agonii obserwowanej ostatnio po madryckiej stronie. Zwłaszcza, że żadna z sobotnich decyzji pana Gonzaleza nie tłumaczy opinii jakie się tutaj przelewały przez weekend. Decyzje o wykluczeniach, nawet jeśli dyskusyjne (czerwo dla Pique) to bardzo łatwo dają się wybronić, co przedstawił powyżej Brigadier.
9.02.2010r. 00:17
avatar
walter nie tylko udźwignął dyskusję, ale i znacznie lepiej od ciebie w niej wypadł. był także mniej nudny niż ty, choć zarzuciłeś to właśnie jemu. mógłbym się znacznie bardziej rozpisać, zwłaszcza co do jego pewnych wniosków, które wyciągnął, bo nie on pierwszy je wyciągnął i nie pierwszy raz się cię to zdenerwowało.

mniej więcej to samo już pisał rkoeman, eypa i ja w dyskusji, po której się na mnie śmiertelnie obraziłeś.

Naturalnie możesz odebrać ten komentarz jako chęć odreagowania/odgryzienia się, czy w jaki inny sposób to odbierzesz, ale wiedz, że to co teraz piszę jest pisane wyłącznie na 'potrzebę' tej dyskusji. To, że pewnego razu kiepsko się nasza dyskusyjka skończyła, nie ma tu większego znaczenia, jeśli chodzi o motywy tego co teraz napisałem.

Ale najlepiej nie zwracaj uwagi, jak na powietrze, którym przecież jestem, a którym stałem się po "zamaszystym podpisie" ;))

8.02.2010r. 20:25
avatar
walter...jestem zajęty więc w miarę krótko:

niewypał bo według mnie nie udzwigaleś tej rozmowy, burzyłeś ciąg logiczny jaki ja w niej widziałem. Odpowidałeś w sposób urągający poczuciu sensu, powtórzenia (tak tak...czy nazwiesz mnie 'zdenerwowanym' cz 'krwiożerczą bestią' to jest ten sam wzorzec) są nudne i sprowadzają rozmowę na mieliznę.

Było tu juz kilku delikwentow z którymi 'kłótnie' pozwalały szybciej krazyć krwi w żyłach. Mniejsza o nicki. Wśród nich nie ma walteraw.

Ponadto nie moge oprzeć sie wrażeniu, że zrzuciłeś maskę...

Żadnej urazy nie chowam bo i nie mam za co. Moje odczucia wobec danej osoby nie są w żaden sposób wiązące i służa tylko mi jako 'pomoce naukowe'. Także nie ma co tego drążyć ;) Miłego wieczoru.
8.02.2010r. 20:16
avatar
Jest prawie 8 lat różnicy eradzie. Nie doczekam chyba wyrównania wiekowego :P
8.02.2010r. 20:12
avatar
waletrw sam już wcześniej wspomniał o tym, że wrażliwym człowiekiem jest (ponoć źle znosi jak się skaleczy czy coś takiego), więc mnie nie dziwi to co dziś napisał.
Choć komciatorem jest ciekawym.
8.02.2010r. 20:10
avatar
Ciekawe buul czy pozwoliłbyś na walkę między nimi kiedy by byli dorośli? :P
Skojarzyło mi się z panią Kliczkową, która nie chciała by bracia między sobą walczyli a przynajmniej tak jej obiecali.
Zastanawia mnie co takiemu rodzicowi siedzi w głowie?
W sumie to kobieta, więc jest wrażliwsza na tym punkcie.
8.02.2010r. 19:59
avatar
"Postaraj sie o kolejne dziecko, to dosc banalne rozwiazanie Twojego problemu:)"

Dwóch starczy.
 
Podcast Sportowy
Subiektywne, cotygodniowe wynurzenia na temat sportu i nie tylko. Prowadzący - Suszi, Przemek i Marcin.
A co to jest Podcast?

Odcinek 115 - Konstantynopolitanka
Reklama
Wyniki
1 kolejka Primera Division
2010-08-28
Racing0 : 3Barcelona
Atlético4 : 0Sporting
Hércules CF0 : 1Athletic
Málaga1 : 3Valencia
Mallorca0 : 0Real Madryt
Levante1 : 4Sevilla
Espanyol3 : 1Getafe
Real Sociedad1 : 0Villarreal
Osasuna0 : 0Almería
Deportivo0 : 0Real Saragossa
Tabela
PzDrużynaMPGole
1Atlético134-0
2Sevilla134-1
3Barcelona133-0
4Espanyol133-1
5Valencia133-1
6Athletic131-0
7Real Sociedad131-0
8Almería110-0
9Deportivo110-0
10Mallorca110-0
11Osasuna110-0
12Real Madryt110-0
13Real Saragossa110-0
14Hércules CF100-1
15Villarreal100-1
16Getafe101-3
17Málaga101-3
18Levante101-4
19Racing100-3
20Sporting100-4
Statystyki
newsów: 28725
newsów dziś: 0
komentarzy: 865457
komentarzy dziś: 13
użytkowników: 35096
 
11.09.2010r. 18:00
Primera División
Barcelona
FC Barcelona
 : 
( : )

Hércules CF
Camp Nou
Do meczu dni: 8
Blaugrana.pl on Facebook
Najczęściej komentowane
Ostatnie komentarze
Buttony
Ajax Amsterdam - AjaxPoland.com   forum sportowe, forum piłkarskie, najlepsze forum, sport
Subiektywny Podcast Sportowy  
HSV   Borussia,Dortmund,Signal Iduna Park,BVB,09,Jakub Błaszczykowski,Ebi
Smolarek
Manchester
United   Sevilla, FC, CF, Sevillistas, Palanganas, Estadio Ramon Sanchez Pizjuan
eGoals.pl   Chelsea Londyn
Najlepsza multimedialna strona o piłkarskich ligach świata   VCF.PL
Serwis Realu Saragossa, Real Zaragoza   Newcastle United, 
NUFC
Primera Division  
Zakłady Bukmacherskie   Manchester United
RealSporting.pl - Jedyny polski serwis informacyjny Sportingu Gijon! Newsy, Zdjęcia, Video, Humor   Polskie centrum Portowców!
  F1zone
 
Polityka prywatności  -   Pomoc  -   Redakcja  -   RSS  -   Mapa strony
barcelona on-line - serwis FC Barcelony jakiego jeszcze nigdy nie widzieliście!
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Polityki Prywatności serwisu.
© 2004-2008 barcelona on-line