|
Football stays at home 29.04.2009r. 10:03 autor: gelex O czym świadczyć może tak prosta statystyka jak „posiadanie piłki”, określona w następujący sposób: 66% - 34%? Z odpowiedzią na takie pytanie zapewne nie będą mieli problemu wciąż czynnie biorący udział w zbiorowym procesie szkolnictwa uczniowie. Tym bardziej problemów mieć nie będzie wytrawny bardziej, lub mniej, kibic piłki kopanej.
Podobnie jak zasady gry wydają się być dość czytelnymi, podobnie również można interpretować sposób jej prowadzenia. A może tak było do pewnego czasu? Otóż o ile niegdyś gra w piłkę nożną znacznie częściej sprowadzała się do kolokwialnego „strzelić więcej bramek aniżeli rywal”, o tyle obecnie owe pojęcie wydaje się nieco archaiczne, wręcz przybierając postać wytartego sloganu stanowiącego często zasłonę dymną w dyplomatycznych wypowiedziach czy to trenerów, czy samych piłkarzy. Mimo to, dla wielu obserwatorów tego sportu zasady wciąż są jasne niczym kod zerojedynkowy. Otóż można albo w piłkę grać, albo też udawać, że się w nią gra, ograniczając swe boiskowe poczynania do skutecznego przeszkadzania rywalowi. Przeszkadzanie w grze szybko stało się nieodzownym elementem współczesnego futbolu, przybierając postać wyrachowanej, ale jakże istotnej, gry w destrukcji. Jest to element jaki winna opanować każda drużyna chcąc być liczącą się siłą na boiskach najsilniejszych lig na świecie. Ale mimo wszystko wciąż mamy do czynienia ze sportem zwanym z angielskiego „football”, a nie „destructionball”. Nie dziwi więc fakt, że drużyna ograniczająca się jedynie do tego jednego zabiegu, mającego na celu ograniczenie przestrzeni w jakiej mógłby poruszać się rywal, nazywana jest wrogiem piłki nożnej i przypisuje się jej takie pojęcia jak „gwałt” na tejże dyscyplinie sportu. Jak bardzo jest to uzasadnione? Otóż odpowiedź na to pytanie jest pojęciem względnym, mającym niewiele z zimnego obiektywizmu. Jest ona bowiem bardziej uzależniona od emocji jakie targają kibicem, niźli od fachowej analizy. Jakże w takim wypadku powyższym definicjom można przypisywać jakiekolwiek stricte sportowe znaczenie? Otóż można. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie co jest celem tego całego zamieszania. Czy chcemy grać w piłkę po to by zdobywać trofea, co jest dość naturalna koleją rzeczy, czy też może chcemy tylko zdobywać trofea? W świecie, rządzonym przez „wynik”, „efekt”, „dane” to właśnie konkretne wydarzenie pod postacią zwycięstwa w turnieju staje się odskocznią do przyszłej analizy skuteczności wybranego rozwiązania. Wtedy też dokonuje się oceny słuszności obranego celu. W starciu jakie mieliśmy okazję podziwiać w dniu wczorajszym na murawie stadionu Camp Nou, naprzeciw siebie stanęły drużyny prezentujące jakże inne podejście do zagadnienia „celu”. FC Barcelona, bijąca kolejne rekordy skuteczności i urzekająca pięknem swej gry, jawiła się jako drużyna emanująca ogromną chęcią zdobycia trofeum Ligi Mistrzów poprzez wierność zasadzie ofensywnego stylu gry. Naprzeciw Dumy Katalonii stanęła Chelsea Londyn, jako jeden z trzech przedstawicieli siły angielskiej ekstraklasy, nie bijąca żadnych rekordów, emanująca ogromną chęcią wygrania tych rozgrywek poprzez wierność zasadzie podporządkowania absolutnie wszystkiego temu właśnie celowi. W tym konkretnym przypadku z pewnością można rzec, iż efekt końcowy pod postacią wzniesionego Pucharu Europu, jest czymś co łączy, nie dzieli, obie te drużyny. To właśnie ta podniosła chwila wleje w serca wszystkich wiernie śledzących poczynania swoich ulubieńców całą masę radości i satysfakcji, a także dumy z osiągniętego celu. Z jedną różnicą. Dla nas wcale nie taką małą różnicą. Otóż w sytuacji, w której to piłkarze w bordowo granatowych trykotach wznieśliby to trofeum, okazałoby się, iż cel nie determinuje sposobu ich gry, ale jest jej efektem, doskonałym zwieńczeniem, wisienką na torcie, który wyrastał od początku sezonu, bez której satysfakcja byłaby uboższa o ten wyrazisty smak. A co w przypadku kiedy Puchar Europy zostanie wzniesiony przez zawodnika w błękitnym stroju? Okaże się rzecz oczywista. Otóż sposób gry zdeterminowany celem, i w całości mu podporządkowany, przyniesie efekt, który stanie się nie tylko oczekiwanym „wynikiem”, ale również znakomitym „usprawiedliwieniem” dla prezentowanej filozofii prowadzenia gry w piłkę nożną. Niby tę samą „piłkę nożną”. Okazuje się jednak, że teraz w obliczu nakrojonego pojedynku pomiędzy przedstawicielami Premiere League, a rodzynkiem z Primera Division, grać można albo w piłkę nożną właśnie, albo w football made in England.
Należy być zalogowanym, aby móc dodawać komentarze. Zobacz wszystkie komentarzeJeżeli nie posiadasz jeszcze konta - zapraszamy do rejestracji. 30.04.2009r. 11:21 kierownik produkcji = operator kamery bocznej
W filmie pod wiele mówiącym tytułem "Penetrator" zagrasz Harleya na którym działo się oj działo 30.04.2009r. 11:13 Jeżeli to film przyrodniczy to z chęcią zagram... dzięcioła co ciągle puka (aczkolwiek niekoniecznie w drzewo - poproszę o odpowiedni dobór obsady). 30.04.2009r. 11:09 sandra jest rekwizytorem, a buul kierownikiem produkcji
aktorzy w formie, to cieszy ;) 30.04.2009r. 10:42 Sanrda podobno jest na BO instrumentariuszką jak to Brigadier pisał;) więc : Siostro Sandro...chusteczki prosimy dla kolegi;P 30.04.2009r. 10:41 Eypo chyba musisz zrobić jakąś konferencję.
Gelex już się rozczulił - czy ktoś mu poda chusteczki? :) 30.04.2009r. 10:37 zabiłeś mnie eypa, zabiłeś, kurwa mać!
jak zainstalujesz to gg, to napisz też do mnie co bym Twój numer miał, mój masz w profilu bo widzę, że musimy pogadać 30.04.2009r. 10:33 Każdy nasz mecz jest taki. Tylko że widzisz różnica jest taka że to że Messi czy Iniesta jest szybyszy niemal we wszystkim co robi o krok od rywali powoduje że de facto faulowany jest w co drugiej stuacji, i za przeproszeniem ch... mnie obchodzi że Essien czy inni nie potrafią inaczej. Po to jest sędzia by tych co potrafią przed tymi co nie chronił.
Nie potrafię grać w piłkę to nie rywalizuję z tymi co potrafią i tyle. A tu sytuacja jest zgoła inna. To ja mam gorzej że ja grać potrafię lepiej bo 99% innych nie potrafi. Na szczęście liczę że na Stamford zagramy tak jak powinniśmy czyli poprostu to co zwykle z troszeczkę większym skupieniem w ataku i będzie dobrze. 30.04.2009r. 10:32 mecz z Chelsea - Alves odpychajacy Lamparda, Toure wkurwiony na niebieksich i sedziego do tego stopnia ze odpycha sedziego i Pique probujacego go uspokoic, pol druzyny rzucajacej sie do ballacka na srodku boiska.
a na ogol nie maja sie o co pienic, bo nie maja ku temu powodow, wygrywajac mecz za meczem w dobrym stylu. 30.04.2009r. 10:31 dobra, przyznam - zapedzilem sie, bo jednak nie stawiasz tych kwestii bezwarunkowo. sorry gelex, sorry ludzie za zamieszanie. 30.04.2009r. 10:28 "nie dziwi wiec fakt" mowisz, czyli sie pod ta opinia podpisujesz. nie zaprzeczasz jej, nie dyskutujesz, nie dajesz zadnego ale. ty, kibic anielsko grajacej Barcelony, ktorej triumf jest jedynie 'wisienka na torcie' "
tak eypo, nie dziwi mnie, że kibic Barcelony grającej chwilami futbol totalny nazywa grę Chelsea "gwałtem na piłce noznej" tak samo jak nie dziwi mnie fakt, że kibice i zawodnicy Chelsea są zadowoleni ze swojej postawy, nazywając mecz w swoim wykonaniu "doskonałym" ale Ty jak widzę wolisz się przyjebać do czegoś czego nie ma, wybacz język, ale takie puste oskarżenia z Twojej strony są istną kpiną "radze ci zaprzestac tych wycieczek osobistych, bo po prostu dojdzie do zakonczenia jakiejkolwiek wymiany zdan miedzy nami na tym forum, a obaj wiemy kogo to bardziej zaboli' grozisz mi młody człowieku? brzudzi się takim poziomem. wybacz, ale strasznie się frustrujesz nakreslonymi przez siebie samego sytuacjami. Sam je prowokujesz, a po tem na ich polu starasz się nas wszystkich porażać swą błyskotliwością. I nie tylko ja jak widać to dostrzegłem. Dziwi mnie tym bardziej że brniesz w zaparte. Osobiste wycieczki stały się natomiast Twoją domeną, bo jak inaczej nazwać przypisywanie mi nieprawdziwych i zupełnie chybionych treści. Jeżeli zakończymy wymianę zdań między nami nie będę nad tym specjalnie ubolewał, jeżeli miałoby się okazać iż ograniczać będą się one do takich jak ta sytuacji. 30.04.2009r. 10:27 choc i tak prowadzona przez avatarowcow... ale przynajmniej tzw szaraki dostana mniej negatywnych wibracji. 30.04.2009r. 10:26 dobra, skasuje ten komentarz, bo widze, ze obok rozwija sie rzeczowa dyskusja, a ja nie chce psuc wokol niej klimatu. 30.04.2009r. 10:25 Gelex z iskrą to my gramy w każdym meczu;) pokaż mi mecz w którym nasi mieli piane na ustach.Jak ich ktoś przewrócił to rąk nie rozkladali i nie patrzyli na sędziego wzrokiem kotka ze shreka tylko wstawali i walczyli dalej.Gra się do gwizdka i to też nigdy się nie zmieni! 30.04.2009r. 10:22 Kolja nie chodzi o to, żeby czegokolwiek bronić.
Tytułów nie rozdają za obronę piekna, jak to piszesz. Ale zakłamaniem jest dla mnie pisanie, że nie potrafimy zagrać z iskrą, z jajem. Tak samo jak to, że nie potrafimy zagrać ostro. 30.04.2009r. 10:19 1. nie jest mi obce przyznanie komus racji.
2. ciekawe, gdzie widzisz u mnie 'pokretne tlumaczenia', kolezko, kiedy ja ci tu najprosciej jak moge pisze. 3. no a z tym to zes mnie zaskoczyl. OTOZ PISZAC O GWALCIE I O WROGU FUTBOLU URAGASZ CHELSEA. i to jest oczywiste. i nie zaslaniaj sie tu prosze anonimowymi "pojawiajacymi sie opiniami", bo tych opini uzywasz w konstruowanym przez sie tekscie, sa one jego szkieletem. "nie dziwi wiec fakt" mowisz, czyli sie pod ta opinia podpisujesz. nie zaprzeczasz jej, nie dyskutujesz, nie dajesz zadnego ale. ty, kibic anielsko grajacej Barcelony, ktorej triumf jest jedynie 'wisienka na torcie' (co moim zdaniem jest pieprzeniem), po przedwczorajszym niepowodzeniu twych ukochanych zawodnikow, plodzisz tekst, ktorego jednym z glownych przeciwstawien jest 'gwalt'. na koniec - radze ci zaprzestac tych wycieczek osobistych, bo po prostu dojdzie do zakonczenia jakiejkolwiek wymiany zdan miedzy nami na tym forum, a obaj wiemy kogo to bardziej zaboli. trzymaj sie merytoryki, bo odnoszac sie do do mojej osoby jako takiej nie tylko chybiasz (naprawde - i do tego bezbolesnie), ale i sprowadzasz wymiane zdan na poziom, ktory mnie raczej brzydzi. 30.04.2009r. 10:18 dokładnie Buul ...liczy sie tylko to co w siatce i w periodykach piłkarskich dzieciaki będą mogły przeczytać za 20 lat...a tam nie ma wzmianek o posiadaniu piłki czy stylu gry...przegrywający odpada i ogląda finał w tv! a podnosząc puchar(oby nie) np taki Alex nie bedzie pamiętał czy Chelsea grała murarke i ile razy Barcelona przeprowadziła akcje po których ręce się same do oklasków składały...będzie miał puchar o który sie walczy przez cały sezon i to jest najważniejsze;) 30.04.2009r. 10:17 Ja powiem tak. Angielskie zespoły nie zagrają z obecną Barceloną otwartego futbolu bo się sparzą. Mówi to głośno Hiddink i pokazał będący w mega formie MU w zeszłym sezonie na CN.
A my możemy grać swoje z każdym w każdych warunkach nie narazając składu za kilkaset milionów euro na śmieszność. Bo tak, jest to śmieszne jeśli zespół z aspiracjami do tytułu mistrzowskiego w żekomo najlepszej lidze świata przyjeżdza do jakiegokolwiek innego zespołu na świecie nie po to by mecz rozegrać i wygrać ale jedynie po to by wybijać piłkę na oślep do przodu w nadzieji że się uda. 30.04.2009r. 10:17 "Jeszcze nie wprowadzono żadnego dodatku za styl. Liczy się tylko i wyłącznie to co w siatce'
i dobrze wiemy, że nikt nigdy tego nie zrobi mówisz o tym, żeby grać jak najmniej ofensywny futbol i stosować murarkę - otóż w meczu z Chelsea niewiele by ona dała. Juz o tym pisałem, napiszę jeszcze raz. Obserwując gre Toure widać było jak próbuje wyciągać graczy środka pola Chelsea, tak by Ci wchodząc nawet na naszą połowę zrobili trochę miejsca Xaviemu czy Inieście. Yaya tego próbował. To bardzo przemyślana strategia i w większości przypadków daje efekt. Ale jak widać było nikt z graczy Chelsea nie kwapił się na podejście do Toure nawet gdy ten robił kółeczka w odległości 2 metrów od nich. Stali i czekali aż mu się to znudzi i przeniesie ciężar gry na inny sektor boiska. Taktyka zimna, chwilami wręcz niemal "bezosobowa", ale jak sie okazało skuteczna ze strony Chelsea. Myslę że takie było założenie Guusa - nie dać się wciągać w grę, bo wtedy wszystko by sie posypało. Dla jasności - nie deprecjonuję (jak zwykł mawiać eypa) tychże dokonań Chelsea. 30.04.2009r. 10:13 Gelex a potrafimy? tu nie chodzi o centymetry tylko charakter taki nazwał bym to "antypiłkarski" którego nasi nie mają bo grają właśnie w Barcelonie w której żaden trener nie kazał im grać w kości;)
Owszem możemy do końca świata uchodzić za drużyne która broni piękna i całej kwintesencji piłki nożnej...ale czasem panowie z herbem Barcelony na koszulkach mogli by również w takim właśnie meczu pokazać że są oprócz świetnych piłkarzy również facetami którzy potrafią walczyć na boisku jak drwale;) 30.04.2009r. 10:09 Dopóki taka postawa będzie gwarantować sukces to będzie ona kultywowana przez większość ekip.
Jeżeli Barcelonie nie uda się przejść Chelsea to będzie kolejny argument za tym, żeby grać jak najmniej ofensywny futbol i liczyć przede wszystkim na murarkę i jakieś wypady do przodu - a nóż coś wpadnie. Jeszcze nie wprowadzono żadnego dodatku za styl. Liczy się tylko i wyłącznie to co w siatce. 30.04.2009r. 10:08 "2. chyba wiekszosc z tu komentujacych, w przyplywie idealizacji, zapomniala jak to zdobywalismy ostatni Puchar Europy, na ile bylo to uwarunkowane okreslonym celem i na ile zostalo odstawione nasze oslawione joga bonito... Przypomnijcie sobie i sie opamietajcie!"
A Ty po raz kolejny zapominasz, ze dyskutujemy o tych rozgrywkach i o tym sezonie, a nie o tym co miało się wydarzyć kilka lat temu. Zresztą nawet kiedy zdobywaliśmy trofeum, nigdy nie oddaliśmy inicjatywy rywalowi, graliśmy jeno bardziej asekuracyjnie ze względu na słabszą obronę i na siłę na cisnęliśmy się na bramkę rywala jeśli sytuacja tego nie wymagała, ale to zawsze my posiadaliśmy piłkę i to my w nią graliśmy w myśl zasady - gra w piłkę polega na graniu nią. Chciałbym zauważyć, że na siłę jednak starasz się udowodnić...nawet nie wiem co. Jaka idealizacja? Ile mamy Ci razy napisać, że nikt tu nie został zidealizowany, a opisano sposób w jaki obie ekipy dążą do tego trofeum. Czy widzisz to kurwa przekłamanie? Chelsea gra do tego stopnia pod trofeum, że uwzględniając klasę rywala stosuje niebywale twarde autobusy(nikt tego nie potępił tutaj-napisać enty raz?), zaś Barcelona konsekwentnie gra swoje, nie zmieniając swoich przyzwyczajeń(bez opisania czy to dobrze, czy źle). Tylko tyle i jak widzę, aż tyle. Twój problem, że na siłę znalazłeś sobie argument do dyskusji, który nie istnieje - gloryfikowanie w tym tekście którejś z drużyn, za jej podejście do sposobu zdobycia trofeum i trzeba Ci tłumaczyć, że dyskusja toczy się o czymś co nie ma miejsca w tekście Gelexa. Odpowiedz teraz - opisując sposób gry i podejście do zdobycia trofeum, nie uwzględniając tego, czy Gelex miał zamiar niebieskim umniejszyć, nastąpiło przekłamanie, gdzie pisał o determinacji, czy 'naszej grze'? Bez żadnych odczuć, wystąpiło takie przekłamanie? Odpowiem za Ciebie nie. A jeśli nie, to po jaką cholerę wyciągasz wnioski o frustracji, czy innych odczuciach Gelexa, soro nie dał im upustu w tekście, a skoro nie dał to są jedynie, a zarazem tylko i wyłącznie Twoimi już domysłami. 30.04.2009r. 10:06 "ale...wyobrażasz sobie że ktoś z nami na wymiane ciosów idzie?"
no właśnie - nie. I ująłem to w mym pomeczowym komciu, którego tu przekleiłem, żeby jasnie eypa mógł się z nim zapoznać, co miało uniemożliwić mu przypisywanie pustych wypowiedzi z tego też względu, taka a nie inna postawa Chelsea dla nikogo zaskoczeniem być nie powinna, tak dla nas jak piłkarzy i trenera Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nie potrafimy się przeciwstawić twardej męskiej grze, to tak samo jak pierdolenie że brakuje nam centymetrów, przez co jesteśmy słabi fizycznie. Potrafimy to doskonale, tak samo jak potrafi lepiej zagrać przeciwko murarzom co pokazał mecz z Realem. A że trudno grać jednej drużynie w piłkę widzą wszyscy, piłkarze, trener, a nawet fachowcy, ale nie eypa ;P 30.04.2009r. 10:01 Gelex fajnie napisane i trudno się nie zgodzić ale...wyobrażasz sobie że ktoś z nami na wymiane ciosów idzie? Na SB będzie gra wyglądała podobnie i jeśli to Chelsea awansuje zaden z jej kibiców nie będzie pamietał stylu tylko wynik...a nam pozostanie rozpamietywanie jak to kolejny raz po pięknej grze czegoś nie wygraliśmy.Oczywiście pełnia szczęscia to piekna gra plus zwycięstwa ale gra się tak jak pozwala przeciwnik zawsze! Sevilla np pozwoliła nam na bardzo dużo i wszyscy wiedzą jak się skończyło podobnie bayern a w obu drużynach nie grają ogórki.Niestety kolejny raz okazuje się że twardej ,meskiej grze nie umiemy sięprzeciwstawić i przy drwalach wyglądamy jak baletnice na boisku hokejowym.
Zeby nie było wątpliwości : nie popieram taktyki przystanku autobusowego w polu karnym ale rozumiem taktyke trenerów którzy w młodości marzyli by zostać kierowcą autobusu a teraz mają ku temu szanse, prowadząc drużyny naszych przeciwników;) 30.04.2009r. 09:58 gelex sprawa jest troche bardziej zlozona niz ja przedstawiasz, np liver- chelsea to zawsze byly szachy (z wyjatkiem tego sezonu), moglbym tu pisac i pisac, ale fakty sa takie, ze jestesmy blisko odpadniecia 3 raz z rzedu z anglikami, i jesli barca nie zmieni sposobu gry na anglikow to bedziesz mogl ten felietonek wklejac co roku
inna sprwa, ze duzo zalezy od losowania gospodarza 1 meczu (i to mnie wkurwia, ze taki poziom, 21 wiek, i o wszystkim decyduja jakies plastikowe pileczki) 30.04.2009r. 09:56 jesli chcesz powklejam ci pewne rzeczy jeszcze raz, czyniąc z tego meritum tekstu, być może wtedy kiedy jego zasięg będzie nieco mniejszy będziesz w stanie to ogarnąć, bo jak narazie z całym szacunkiem ale odnoszę wrażenie że gubisz się, na własne życzenie stając w opozycji do... no właśnie do czego? 30.04.2009r. 09:54 wiem eypo że z dbałości o swój wizerunek nie zmienisz zdania nawet w przypadku kiedy się mylisz, ale w wyniku tego to Ty właśnie narażasz się na dziecinadę próbując wmówić mi coś co miejsca nie miało
podkreślę to jeszcze raz - napisałem jedynie o pojawiających się tego typu opiniach. Nie wiem też gdzie doszukałeś się tego deprecjonowania poczynań Chelsea. I jestem święcie przekonany że mój pierwszy akapit komcia z 8.11 nie jest chybiony. Urągasz mojemu intelektowi eypo brudząc sobie łapki takim pokrętnym tłumaczeniem. Ale cóż - dam Ci szansę. Mianowicie który fragment Twoim zdaniem urąga postawie Chelsea? I jeszcze jedno. Czytałeś w całości co się do ciebie pisze, czy ponownie wybrałeś fragmenty dla Ciebie wygodne? 30.04.2009r. 09:44 geleksie, pierwszy akapit twojego komentarza z 8.11 (czasu polskiego) jest rownie pokretny co chybiony.
po co mi wmawiac jakies glebiej uwarunkowane postawy czy zamiary osiagniecia czegos/bycia kims (mozliwosc staniecia w opozycji)?? dla mnie sprawa jest prosta - piszesz o "wrogu pilki noznej", oraz o "gwalcie na dyscyplinie". wiec prosze cie, oszczedz sobie te z powazna mina odgrywana dziecinade i nie mow mi, ze nie deprecjonujesz poczynan Chelsea. 30.04.2009r. 08:21 "Myślę nie tylko o ilości bramek ale o ilości błędów w obronie, albo raczej dominacji ataku nad obroną'
niech doskonałym przykładem tego jak angielskie zespoły grają między sobą będzie dla Was wczorajsze spotkanie ManU z Arsenalem. Wybaczcie, ale odnoszę wrażenie, że podopieczni sir Alexa nawet na własnym boisku nie odważyliby się zagrać z nami tak jak wczoraj zagrali z młodzieżą Wengera. Nie dziwi mnie więc opinia, zgodnie z którą drużyny z Wysp grają szybciej, efektowniej i bla bla bla. Szkoda tylko, że na taki zabieg pozwalają sobie jedynie między sobą. Dlaczego Chelsea w starciu z Liver mogła grać szybciej, bardziej do przodu, a wstarciu z nami ograniczała się do wybijania piłek z własnego pola karnego i mozliwie jak najbardziej zaawansowanego zagęszczania obrębu pola karnego? sprawa jest prosta - otóż potrafimy grać piłkę dużo bardziej złożoną aniżeli komukolwiek się wydaje, tak w konstrukcji jak i destruckji. ale cóż, jeden specjalista z drugim specjalistą obserwując wczorajsze spotkanie doszli do wniosku, że Anglicy to grają jednak szybko i otwarcie, a taka Barcelona męczy się z Chelsea w niemrawym meczu z niemrawym tempem. Hiszpanie są wolni, nawet Barcelona jest wolna. ale z czego ta szybkośc wynika? Jak zauważył sam Koriolan, może trochę nawet nieświadomie, w starciu Chelsea z Liver było masę nieprzemyślanej gry, na jaką w starciu z nami nikt pozwolić by sobie nie mógł. To jest ta siła angielskiego futbolu? Wystarczy, że ManU zagra z Porto, a chelsea z nami i na jaw wychodzi cały potencjał angielskich zespołów. nie twierdzę, że jest on mizerny, ale opinia na jego temat jest wypaczona przez wizję czysto brytyjskich pojedynków. 30.04.2009r. 08:11 eypo - z całym szacunkiem jaki mam do Twojej osoby, osnoszę wrażenie, że na siłę doszukujesz się zależności, których nie ma tylko i wyłacznie po to aby stworzyć sobie możliwość stanięcia w opozycji do nich, na polu których starasz się przejawić swą przebiegłość i umiejętność merytorycznego argumentowania
Uwierz mi, że jako osoba inteligentna takiego zabiegu w mojej opinii nie potrzebujesz aby to udowodnić Czy widzisz w tekście jednoznaczne nazwanie meczu na CN "gwałte"? Jako, że jest tam jedynie wzmianka o tym, iż taka opinia się pojawiła, w mojej opinii nie powinieneś tego tak traktować, toteż wierzę, że ta nieudolna próba zrozumienia jego dość chłodnego przesłania jest w Twoim przypadku wypadkiem przy pracy Odnośnie Twojego punktu nr 2 - powiem tak, o ile w roku 2005 triumf w LM miał byc pochodną wspaniałej widowiskowej gry, o tyle w roku nastepnym nasz styl został niejako zdeterminowany chęcią wygrania tego trofeum. Jeżeli więc to własnie masz na myśli to mówię - tak, zgadza się. Pozwól też, że przytoczę Ci moją własną wypowiedź pomeczową: Wtorek 28 Kwietnia 2009 22:53 skasuj banuj Dlaczego odnoszę wrażenie, że i z takimi murarzami już sobie radziliśmy. Dlaczego wydaje mi się, że nikt taką postawą Chelsea zaskoczony być nie powinien - tak piłkarze, jak i trener. Mecz w Londynie do łatwiejszych należeć na pewno nie będzie. Wszak Chelsea do murarki się nie ograniczy, a byle kontra może zakończyć się obnażeniem słabości zapewne dość eksperymentalnie zestawionej defensywy. Daleko mi do płaczu, czy chęci zjebania kogokolwiek, ale zapewne nie tylko dla mnie dzisiejszy mecz był niemałym rozczarowaniem - i nie tylko z winy Chelsea. Koniec Daleko mi do frustracji. Naprawdę. Tym bardziej dziwi mnie Twoja płytka ocena. Wszystko dlatego, że niby starasz się szukać lecz albo szukasz zbyt głęboko, albo zbyt płytko. Komuś takiemu jak Ty wręcz nie przystoi takie zachowanie. Eypo - opamiętaj się. 30.04.2009r. 07:45 Nieśmiało przypomnę, że w 1/4 Chelsea i Liverpool zagrały futbol, jakiego nikt się po nich nie spodziewał. Łącznie (a może na czele) z trenerami. Myślę nie tylko o ilości bramek ale o ilości błędów w obronie, albo raczej dominacji ataku nad obroną.
Widocznie serducho Guusa nie wytrzymało by jeszcze jednej "nawalanki" i pod karą eksterminacji nakazał ścisłe trzymanie się taktyki. Meczu na Stamford Bridge obawiam się głównie ze względu na potworne osłabienie naszej linii obrony. Pewnie zagramy Alves-Pique-Abidal-Sylwek, z Cacaresem w rezerwie. Nie wiem jak np Sylwek wytrzyma 90 minut kopania się z koniem. Jeśli Chelsea pierwsze strzeli bramkę- będzie bardzo ciężko i kolejne bramki dla Chelsea będą bardziej prawdopodobne niż wyrównanie. 30.04.2009r. 01:49 Chciał bym się odnieść do samiutkiego początku dyskusji: "Oni nie mogą bramki stracić my tak. Taka jest różnica."
sobi Po meczu na Cam Nou nieśmiało, ale jednak, odważę się dodać: "my tak, ale nie pierwsi". Granie na 1:0 zawsze jest niebezpieczne, ale Czelsi łatwiej będzie się bronić na Stamford Bridge niż Camp Nou. 30.04.2009r. 00:55 widze, ze sa mi wmawiane roznego typu postawy, podlug ktorych budowac mam tu swoj jakis wizerunek.
a nieprawda, pisze tu jeno o swoich bezposrednich odczuciach, a nie mam zamiaru byc tu jakakolwiek z miejsca przekorna jednostka. 1. pisanie o 'gwalcie' na pilkarskiej dyscyplinie jest jednoznacznie deprecjonowaniem poczynan Chelsea, co w moim mniemaniu jest swego rodzaju frustracka reakcja na niepowodzenie, jakim niewatpliwie byl ostatni mecz na Camp Nou. 2. chyba wiekszosc z tu komentujacych, w przyplywie idealizacji, zapomniala jak to zdobywalismy ostatni Puchar Europy, na ile bylo to uwarunkowane okreslonym celem i na ile zostalo odstawione nasze oslawione joga bonito... Przypomnijcie sobie i sie opamietajcie! 29.04.2009r. 21:14 "... a melex produkuje teksty a la ksiazki paulo coelho."
xD e tam Pilot, słodzisz mi niepotrzebnie, nie bierz tego do siebie bo nie miałem zamiaru Ci ubliżyć, wybacz więc ton jeżeli okazał się niewłaściwy btw, ManU ssie ;D 29.04.2009r. 21:10 "Gdzie widzisz coś o wyższości? Eypo a ja myślałem że jako człowiek pozujący na światłego i rzeczowego potrafisz zrozumieć tekst czytany, widać jednak uprzedzenia przesłoniły Ci rzeczywistość w wyniku czego z rzeczowej osoby stałeś się zwykłym pieniaczem prowokatorem
coś jak pilocik ;D" a Ty melex co znowu? Dzis cules maja ciezki dzien - sedzia powinien faworyzowac ekipe grajaca ladniej, pep nie mowi nic o sedziach, jak to kiedys obiecal, jego zawodnicy tez z reszta, a melex produkuje teksty a la ksiazki paulo coelho. 29.04.2009r. 21:03 ja tych ludzi tutaj w ogole nie pojmuje. oni sa chyba wierni regulaminowi spoldzielni bardziej niz czemukolwiek innemu. najlepszy byl gosc w sumie w moim wieku chyba. podszedlem kiedys do drzwi a ze nie chcialo mi sie wyjmowac kluczy to pomyslalem ze mi on otworzy jako ze widac bylo iz ma zamiar sam wyjsc. poniewaz nie zauwazylem zadnej reakcji z jego strony, wyjalem w koncu te klucze i zaczalem otwierac, co w moim przypadku tez jest czasem problemem bo tak mi dorobili komplet ze trzeba sie nieco nameczyc aby owe drzwi na klatke otworzyc. w koncu mi sie udalo, lapie za klamke i w tym samym momencie 'kolega' robi to samo, wychodzi i jeszcze mi mowi dzien dobry ;| 29.04.2009r. 20:52 Grill na ostatnim piętrze nie smrodzi nikomu.
Eypa widzę lubi być w opozycji wobec niemal każdej opini, bo w jego ocenie najwyraźniej to czyni człowieka światłym. Ostatnio w tym bryluje, w byciu kontrowersyjnym opozycjonistą oczywiście. 29.04.2009r. 20:40 Eypo, jesteś człowiekiem lubiącym strasznie komplikować, nawet proste sprawy.
Jako prosty chłop ze Śląska, a jednocześnie i światły niczym blask gwiazdy - Genzo, napiszę Ci jak winieneś to rozumieć, bo takoż i ja to pojmuję. Po pierwsze, a zarazem co najważniejsze i jakże ważne względem Twojego punktu widzenia. Otóż Gelex nie wikła się w tym tekście w żadną ze stron, nie umniejsza, nie uwiększa(cokolwiek to znaczy). Wyczuć można spory dystans do całej sprawy i próbę nacechowania tekstu obiektywizmem - w dużej mirze się udało i tu przyklaskuję autorowi. Po drugie, co równie ważne, aczkolwiek mniej bo nie więcej, totalnie źle odczytałeś fragment poświęcony wznoszeniu. Otóż, cała sytuacja została opisana w prawidłowy sposób i to nie z zamiarem umniejszenia niebieskim. Chelsea nie kryje się, tak jak jej kibice z faktem, że cel uświęca środki, oni grę podporządkowują temu trofeum, nawet kiedy w grę wchodzi zagranie a'la Grecja. My z kolei zawsze gramy swoje i końcowy sukces będzie owocem 'naszej' gry. Krótko mówiąc: Gelex napisał, że puchar nie determinuje/zmienia/nie ma większego wpływu na naszą grę i jeśli wygramy to ze świadomością wierności naszej filozofii ofensywnej, gdzie z miejsca dodam, ten fragment nie potępia zdobycia pucharu w inny sposób. Z kolei jeśli Chelsea go zdobędzie, to ze świadomością pełnego oddania się celowi zdobycia tego trofeum, gdzie cel zepchnął momentami na boczny tor piękno gry, ale determinacja doprowadziła ich do końcowego sukcesu, którym w zupełności można usprawiedliwić to co pokazali na CN, w imię dywizy - cel uświęca środki. Jednak się powtórzę, nigdzie w tym tekście nie ma potępienia, czy umniejszenia komukolwiek za podejście do tej sprawy. Gelex wystąpił tu w roli jakby bezosobowej, na chłodno opisując sytuację, pomimo faktu, że jest kibicem Barcelony. Tak widzę to ja. Tekst mi się podobał. 29.04.2009r. 20:01 jako że byłem święcie przekonany iż eypa napiszę coś w tym stylu przygotowałem sobie nawet drugą część newsa aby ja opublikować, w której to jestem zdecydowanie przeciwny poddawaniu jakiejkolwiek ocenie aspiracji czy to kibiców, czy samych piłkarzy
poza tym nie oceniłem niczego, ale widać Tobie łatwiej jest być w opozycji do wszystkiego czego nie chcesz, albo w swej próżności nie musisz rozumieć gdzie Ty tu kurwa widzisz coś o chwale? no bez jaj, ale takie dorabianie sobie pewnych teorii przez ciebie urąga mojej inteligencji. Gdzie widzisz coś o wyższości? Eypo a ja myślałem że jako człowiek pozujący na światłego i rzeczowego potrafisz zrozumieć tekst czytany, widać jednak uprzedzenia przesłoniły Ci rzeczywistość w wyniku czego z rzeczowej osoby stałeś się zwykłym pieniaczem prowokatorem coś jak pilocik ;D 29.04.2009r. 19:01 ja tylko twierdze, ze majac taki sklad jak Chelsea, mozna z nami zagrac tak jak Valencia czy Atletico.
I tu pojawia sie smaczek przed rewanzem, te druzyny graly z nami jak rowny z rownym, grajac u siebie. Zobaczymy co pokaza uw Londynie :) |
Podcast Sportowy Subiektywne, cotygodniowe wynurzenia na temat sportu i nie tylko. Prowadzący - Suszi, Przemek i Marcin. A co to jest Podcast? Odcinek 152 - Siedmiomilowa mila morska Wyniki
Primera Division
Segunda Division
Statystyki newsów: 32452 newsów dziś: 0 komentarzy: 1148554 komentarzy dziś: 9 użytkowników: 37708 |
25.05.2012r. 22:00 Copa del Rey
Vicente Calderón Do meczu dni: 7 Blaugrana.pl on Facebook
Najczęściej komentowane Kącik plotkarski - 17.05 (840) Ostatnie komentarze UwagaNakurwiamSalto: Słyszeliście, że wg ASa Superpuchar Hiszpanii w latach 2013-16 ma byc rozgrywany w Chinach, w Pekini... clandestino: wlasny mozg go blokowal. nie mowiac juz o tym, ze sporo siary sobie zdazyl narobic w szatni barcelony.... Sonda Skąd przybywamy? Kim jesteśmy? Czego oczekujemy? Buttony |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||